W czwartek na czołowych giełdach światowych kontynuowane były zwyżki z poprzedniego dnia, choć ich rozmiary, przede wszystkim w przypadku rynków amerykańskich, nie były już tak imponujące. Wciąż czynnikiem determinującym przebieg sesji w pierwszej kolejności były doniesienia na temat cen ropy. A te spadały wyraźnie już drugi dzień z rzędu, do poziomu najniższego od prawie trzech miesięcy. Tańsza ropa to dobra wiadomość dla całej gospodarki. Jednak giełdy amerykańskie wczoraj nieco przyhamowały. Przyczyn należy się doszukiwać w publikacji najnowszych danych makroekonomicznych. Niepokój wzbudziła przede wszystkim informacja, że nadspodziewanie mocno wzrosła w ubiegłym tygodniu liczba nowych bezrobotnych za Atlantykiem, bo aż o 349 tysięcy osób. Nastrojów nie poprawił także największy na świecie koncern, specjalizujący się w handlu detalicznym - Wal-Mart Stores. Firma poinformowała o słabych wynikach sprzedaży w listopadzie i powtórzyła, że również nie spodziewa się dobrych rezultatów w grudniu. Do godz. 22.00 naszego czasu przeważył jednak za Atlantykiem wzrost cen akcji (wyróżniły się przede wszystkim papiery spółek z branży lotniczej), ale wskaźnik Dow Jones Industrial Average stracił 0,06%. Nasdaq Composite wzrósł w tym okresie o 0,18%.

Giełdy europejskie, które w środę tylko trochę zdążyły zareagować na solidny wzrost za Atlantykiem, wczoraj nadrabiały dystans. Podobnie jak w USA na pierwszy plan wysunęły się spółki, którym w pierwszej kolejności sprzyja spadek cen ropy. Dlatego np. o 3,4% zdrożały wczoraj walory brytyjskich linii lotniczych British Airways. Tani irlandzki przewoźnik powietrzny - Ryanair odnotował wzrost aż o 5%. Czwartek był również udanym dniem dla sektora ubezpieczeniowego. Walory takich spółek, jak francuska Axa czy brytyjska Aviva zdrożały po ok. 3% pod wpływem prognozy korzystnych wyników branży. Główny indeks giełdy londyńskiej - FT-SE 100 zyskał w czwartek 0,33%. Frankfurcki DAX zwyżkował o 0,73%, a paryski CAC-40 wzrósł o 0,39%.