Wczorajsza sesja to przystanek na drodze do dalszych zwyżek. Po silnym uderzeniu gotówki w czwartek indeks zatrzymał się, tworząc na wykresie minutowym charakterystyczną "półkę". Posiadacze krótkich pozycji nie wytrzymali już dziś presji psychicznej, czego dowodem jest wzrost bazy do 15 pkt na zamknięciu i spory spadek LOP w końcowej fazie sesji. Jednak wartość bazy nie jest jeszcze tak wysoka, aby snuć stąd wniosek o przesileniu. Jak wiadomo większość się myli - wskazania bazy w ostatnich kilku miesiącach były niezłym prognostykiem co do przyszłego kierunku. Również LOP, choć spadł dość znacznie - od szczytu o 1300 pozycji, nie przesądza jeszcze o możliwości zakończenia trendu.
Takiego rozwoju wypadków można się było spodziewać. Emisja PKO przyciągnęła na rynek niebagatelną gotówkę. Od dnia jego debiutu płynęła szerokim strumieniem, odkupując akcje od szczęśliwych nabywców indywidualnych. Brawa dla ministra Sochy! Udało mu się zainteresować naszym rynkiem naprawdę duży kapitał zagraniczny. To już zdaje się za około miliarda dolarów zostały skupione akcje PKO! A przecież równolegle dochodziło do dużych transakcji na Orlenie. Patrząc na rosnące przy dużych obrotach PKO sama się nasuwała taka myśl: skoro jest chętnie kupowane PKO, to czemu nie Pekao i inne banki? Przecież wskaźniki tego drugiego są nieco bardziej atrakcyjne. Idąc dalej tym rozumowaniem, czemu nie KGHM i spółki z innych sektorów?
Czarne chmury, jakie powoli się zbierają nad rynkiem, to bardzo mocna złotówka. W dłuższej perspektywie doprowadzi to do obniżenia atrakcyjności naszych towarów. Na razie jednak nie ma co snuć czarnych scenariuszy - po tak długiej konsolidacji zasięg wzrostu nie został jeszcze wyczerpany.