Reklama

Budżet straci na 50-proc. stawce

Prezydent Aleksander Kwaśniewski prawie do ostatniej chwili czekał z informacją, jaką decyzję podejmie w sprawie podatków. Wczoraj w Pradze powiedział, że jednak podpisze ustawę i zrobi to dzisiaj.

Publikacja: 09.12.2004 06:49

A. Kwaśniewski miał kilka możliwości. Przede wszystkim - mógł ustawę podatkową zawetować. Mógł też odesłać ją do Trybunału Konstytucyjnego. Dlaczego zdecydował się na podpisanie? Być może posłuchał opinii rządu w tej sprawie.

- Weto prezydenta do ustawy o PIT skomplikuje sytuację, bowiem ustawa zawiera nie tylko wprowadzenie 50-proc. stawki PIT, ale także korzystne dla podatników rozwiązania - powiedział premier Marek Belka.

Chodzi np. o ulgę na internet, możliwość wspólnego rozliczania się małżonków w razie śmierci jednego z nich w trakcie roku podatkowego czy korzystniejsze zasady opodatkowania zysków z inwestycji w akcje zagraniczne.

Jednak fakt, że prezydent podpisze ustawę dopiero 9 grudnia, umożliwi zaskarżenie nowych przepisów przed Trybunałem Konstytucyjnym. Trybunał wielokrotnie nakazywał, aby ustawy podatkowe były ogłaszane z odpowiednim wyprzedzeniem, aby podatnicy mogli się z nimi zapoznać. W jednym z wyroków pojawiła się nawet konkretna data - aby niekorzystne dla podatników zmiany w prawie weszły skutecznie w życie, muszą zostać ogłoszone co najmniej miesiąc przed początkiem roku. W wypadku stawki 50-proc. tak nie będzie.

Kto zaskarży ustawę? Zapewne jedna z organizacji przedsiębiorców. I jeśli wygrają one sprawę w Trybunale, budżet - zamiast zyskać 250 mln zł - będzie tracić. Urzędnicy fiskusa będą musieli bowiem zbierać podatek według 50-proc. stawki podatkowej. Dopiero kiedy Trybunał Konstytucyjny uzna, że termin wejścia w życie nowych przepisów był niezgodny z ustawą zasadniczą, budżet musiałby zwrócić pieniądze z karnymi odsetkami.

Reklama
Reklama

Ale - jak wynika z wyliczeń resortu finansów - straty mogłyby się pojawić także w inny sposób. Z pierwotnych szacunków wynikało, że nowa stawka da budżetowi około 250 mln zł.

- Ale to były szacunki statyczne, czyli bez uwzględniania zmian zachowań podatników po wprowadzeniu nowej stawki - powiedział wczoraj wiceminister Jarosław Neneman podczas seminarium, zorganizowanego przez Polski Instytut Dyrektorów. - Wyliczyliśmy też, co by było, gdyby część tych podatników przeszła na podatek 19-proc. dla przedsiębiorców. Okazałoby się, że wystarczy, aby co 7. podatnik, który zarabia ponad 1 mln zł rocznie, przeszedł na stawkę 19%, aby budżet na tej operacji tracił.

Jednak Krzysztof Lis z PID stwierdził, że to mało prawdopodobne, żeby tylko co 7. z grona osób zarabiających tak duże kwoty zdecydował się na przejście na 19%. - Wszyscy z tych 4 tysięcy osób, które ten podatek miałyby płacić, umieją liczyć - powiedział.

Zdaniem J. Nenemana, wprowadzenie tzw. opcji podatkowej (czyli możliwości przejścia na

19-proc. podatek, jeśli ktoś prowadzi działalność gospodarczą) mocno ograniczyło politykom możliwość manipulowania stawkami. Wiceminister finansów uważa, że doprowadzi to w krótkim czasie do wprowadzenia liniowego podatku lub znacznego ograniczenia progresji podatkowej.

PAP

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama