- Jesteśmy rozczarowani postawą krajowych inwestorów instytucjonalnych, którzy w book--buildingu wykazywali spore zainteresowanie naszą ofertą, a ostatecznie nie zapisali się na żadne akcje - powiedział Piotr Pajewski, wiceprezes bmp Polska, spółki córki niemieckiego funduszu. Bmp liczył, że polskie instytucje finansowe kupią ok. 2 mln akcji. Sytuację uratowali inwestorzy indywidualni. Objęli 1,8 mln walorów. - Popyt w tej transzy przekroczył nasze oczekiwania - przyznał P. Pajewski.
Całkiem nieźle sprzedawały się natomiast akcje funduszu w Niemczech. Oferta publiczna prowadzona była bowiem równolegle w obu krajach. Niemieccy inwestorzy kupili ok. 2,3 mln papierów bmp. Prawie 1 mln akcji trafił wcześniej do "starych" akcjonariuszy, którzy skorzystali z prawa poboru. - To dla nas miła niespodzianka. Tym większa, że ofercie na tamtym rynku nie towarzyszyła właściwie żadna kampania marketingowa - mówił P. Pajewski. Akcje subskrybowały głównie niemieckie instytucje finansowe. Popyt ze strony drobnych inwestorów był znikomy.
Częściowe powodzenie oferty, jak zapewnia P. Pajewski, nie burzy planów inwestycyjnych bmp. Spółka chce lokować dodatkowe środki w nowe projekty. - Dużo z naszych inwestycji jest już w dojrzałej fazie. Możemy powoli wychodzić z niektórych z nich - stwierdził wiceprezes. Wykluczył równocześnie, że w najbliższym czasie fundusz chciałby wrócić do planów podwyższenia kapitału. To może oznaczać, że kiedy krajowi inwestorzy instytucjonalni zdecydują się ulokować jakieś środki w bmp, będą musieli kupić akcje na giełdzie.
Inwestorzy na giełdzie frankfurckiej negatywnie ocenili częściowe powodzenie oferty bmp. Kurs spadł wczoraj o 5% i papiery wyceniano poniżej 2,1 euro. W ofercie walory sprzedawane były po 2,11 euro.
Debiut giełdowy nowych akcji, równoległy na obu rynkach, planowany jest na 16 grudnia.