Reklama

Banki na czele

Na początku grudnia WIG20 po raz pierwszy od czterech lat przekroczył 1900 punktów. Nie jest wcale pewne, że po krótkiej korekcie doczekamy się nowych rekordów.

Publikacja: 11.12.2004 07:08

Akcjom sprzyja hossa na rynku obligacji. Analitycy są zgodni, że to właśnie na rynek długu szerokim strumieniem płynie kapitał zagraniczny. Rynkowe stopy procentowe są najniższe od ponad roku. Rentowność papierów 5-letnich spadła do 6,3%. To ma przełożenie na wyniki banków - te w dużej mierze zależą od notowań obligacji. Można oczekiwać, że instytucje pochwalą się bardzo dobrymi rezultatami za czwarty kwartał. Dodatkowo spadające stopy procentowe i zbliżające się święta mogą zachęcić Polaków do odważniejszego sięgania po pożyczki i kredyty. To również powinno korzystnie wpłynąć na rezultaty banków. Nie ma zatem nic nadzwyczajnego w tym, że to właśnie ta branża jest główną siłą napędową trwającej od 11 sierpnia fali wzrostowej. W jej trakcie WIG20 zyskał 16,1%. Lepiej od indeksu wypadło w tym czasie 8 spółek, w tym wszystkie pięć banków, których akcje uwzględniane są w wyliczaniu indeksu. Notowania austriackiego BACA, Banku BPH i BZ WBK osiągnęły najwyższe poziomy w historii. Ale czy ta zwyżka nie zdyskontowała już wszystkich pozytywnych czynników?

Wysokie wyceny

Na przeszkodzie w kontynuacji dobrej passy stoją wysokie wyceny banków. Trzy instytucje z WIG20: Bank BPH, BZ WBK i Pekao, mają wskaźnik C/Z w okolicach 20. Wskaźniki cena/wartość księgowa zawierają się w przedziale 2-3, podczas gdy ROE wynosi 16% (Pekao), 12,2% (BZ WBK) i 11,7% (Bank BPH). Dwa inne duże banki w regionie - węgierski OTP i czeski Komercni Banka - mają wskaźniki C/Z między 15 i 17. Usprawiedliwieniem dla bardzo wysokich wartości C/WK obydwu instytucji (4,5 dla OTP i 3,4 dla Komercni), są stopy zwrotu z kapitału własnego. W przypadku OTP ROE wynosi 31%, dla Komercni 23% (obydwa wskaźniki na podstawie wyników za 2003 rok).

Nie bez wpływu na wartość WIG20 może być zastąpienie w składzie indeksu austriackiego BA CA przez PKO BP. Pierwszy bank znajduje się w długoterminowym trendzie wzrostowym, notowania drugiego też wprawdzie rosną, ale nie wiadomo, czy udziału w tym nie ma szwajcarski Credit Suisse, który otrzymał część wpływów ze sprzedaży akcji PKO BP na "stabilizację kursu" w pierwszym miesiącu notowań. Kiedy 20 grudnia walory PKO wejdą do WIG20 stabilizacyjna osłona nie będzie już działać.

Trend zmienił charakter

Reklama
Reklama

Nie ulega wątpliwości, że trend długoterminowy na wykresie WIG20 ma kierunek wzrostowy. To samo można napisać także o innych indeksach rynku akcji. Ale w krótkim, czy nawet średnim terminie, między wskaźnikami są istotne rozbieżności. Dotychczas dotyczyły one przede wszystkim MIDWIG i WIG20. Średnie spółki nie nadążały (i wciąż nie nadążają) za dużymi. Od pewnego czasu przestały nadążać także mniejsze firmy. Odzwierciedleniem tej tendencji jest wykres indeksu cenowego, który obejmuje wszystkie notowane na giełdzie przedsiębiorstwa.

Od maja tego roku trend wzrostowy na wykresie wskaźnika zmienił charakter - nie mamy już ostrego podejścia, ale raczej powolną wspinaczkę. Można opisać ją kanałem wzrostowym. Popyt pod koniec listopada obudził się w ostatnim dogodnym momencie, żeby obronić dolną linię tej formacji. Teraz pora na zwyżkę do górnego ramienia kanału, które znajduje się na poziomie 30 tys. punktów. Z tym że po drodze do tej wartości jest szczyt z drugiego listopada i 62-proc. zniesienie ostatniej fali spadkowej. Opór ten znajduje się na 28,2 tys. punktów i tutaj też dotarła na razie zwyżka. Przebicie ponad tę wartość to jasny sygnał - popyt wciąż jest dość silny, żeby kontynuować wspinaczkę na północ. Po przekroczeniu 28,2 tys. punktów jest miejsce na przynajmniej 7-proc. zwyżkę. Osiągnięcie przed Indeks Cenowy 30 tys. punktów zlikwidowałoby także dywergencję w odniesieniu do WIG20 i przynajmniej na kilka tygodni uspokoiło posiadaczy akcji.

Scenariusz niekorzystny dla inwestorów zakłada ponowny test dolnego ramienia kanału - jego przełamanie byłoby istotnym sygnałem sprzedaży. W takim wypadku zwróciłbym uwagę na podobieństwo z sytuacją z 2000 roku. Nim doszło do pęknięcia internetowej bańki i załamania trendu wzrostowego na wykresie Indeksu Cenowego, ten najpierw stracił dynamikę. Zwrócić też należy uwagę na niemal identyczne, jak przed ponad czterema laty, zachowanie wskaźnika MACD (wykres tygodniowy).

Czy jest lepsze miejsce?

Czy efekt stycznia i rajd św. Mikołaja, czyli tradycyjna zwyżka na przełomie roku, doprowadzi WIG20 do 2 tysięcy punktów? To jest możliwe. Tylko czy można sobie wyobrazić lepsze miejsce do zakończenia trendu wzrostowego niż obecna wartość indeksu? W żadnym innym miejscu wykresu nie znajdziemy połączenia 62-proc. zniesienia bessy z lat 2000-2001 i podwójnej negatywnej dywergencji na tygodniowym MACD. Pierwszym krokiem do realizacji takiego scenariusza będzie zamknięcie sesji poniżej 1860 pkt i domknięcie luki hossy z 2 grudnia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama