O tym, że rząd opracowuje nowe zachęty dla inwestorów zagranicznych, poinformował wczoraj premier Marek Belka. - Pomoc finansowa będzie uzależniona od liczby nowych miejsc pracy, a nie od zadeklarowanych, czasami trudnych do weryfikacji sum inwestycji - powiedział szef rządu podczas spotkania z zagranicznymi inwestorami w siedzibie Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Marek Belka dodał, że nie wie jeszcze, jak duże będą owe granty, ponieważ nad ostateczną ich formą wciąż pracuje międzyresortowy zespół, kierowany przez wiceministra gospodarki Mirosława Zielińskiego. Według informacji, do jakich dotarł PARKIET, wysokość grantów wahać się ma od 500 do 1 tys. euro za każde nowe miejsce pracy. Wspomniany międzyresortowy zespół zakończył już prace nad nowymi zachętami dla inwestorów zagranicznych, a gotowy projekt w tej sprawie trafi prawdopodobnie dziś pod obrady Rady Ministrów.
Zgodnie z nim obowiązywać miałaby zasada: im więcej nowych miejsc pracy, tym większy grant za każde z nich. O pieniądze mogliby się ubiegać zagraniczni inwestorzy, tworzący co najmniej 100 nowych stanowisk. Kolejne progi podnoszące wysokość grantu, przypadającego na każde miejsce, to 250, 500 i 1 tys. stanowisk pracy.
Premiowane ma być również: tworzenie miejsc pracy dla osób z wyższym wykształceniem (każdy grant wyższy o ok. 10%) oraz zlokalizowanie zakładu na terenie powiatu, w którym stopa bezrobocia jest większa, niż średnia krajowa (kolejne 10% więcej).
Dodajmy, że pomoc rządowa byłaby wypłacana dopiero po stworzeniu nowych stanowisk, a prawo do niej przysługiwałoby tylko wtedy, gdy nowe miejsce pracy funkcjonowałoby przez co najmniej pięć lat. Likwidacja stanowiska przed tym terminem byłaby równoznaczna z koniecznością zwrócenia grantu wraz z ustawowymi odsetkami.
Wnioski o granty przyjmowałaby PAIiIZ, a procedura ich rozpatrywania miałaby być skrócona do sześciu tygodni. Spełnienie wymagań nie oznaczałoby automatycznego przyznania pomocy finansowej. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmowałby rząd.