Mój kandydat przychodzi do mnie z wielkim uśmiechem na twarzy. To jest tak niezwykły widok, że na początku pytam, czy zawsze nastawia się tak optymistycznie i radośnie do rozmowy? Odpowiada:
- Absolutnie tak. A dodatkowo, czekając na pana, dostałem telefon od szefa. Wygraliśmy przetarg i otworzymy dzisiaj szampana.
Odpowiadam: "Gratuluję", a zarazem myślę: Takiego zadowolonego kandydata będzie trudno namówić do zmiany pracy. Jednak po godzinnej rozmowie udało mi się przekonać go do spotkania z moim klientem. Cieszę się, bo jest bardzo fajny. Przekazuję tę dobrą wiadomość klientowi telefonicznie. Klient przyjmuje informację z zadowoleniem, ale chłodno. Uzasadnia swą ostrożność, mówiąc, że należy pamiętać, iż nie powinno się cieszyć za wcześnie. Przy tej okazji zacząłem się zastanawiać, kiedy moja praca pozwoli mi na to, by się cieszyć?
- Kiedy klient decyduje się dać nam zlecenie?
- Nie, bo nie wiadomo do końca, jak trudne ono się okaże.