Ceny aluminium oscylowały w ostatnich dniach wokół 1800 USD. Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę tego surowca z dostawą za trzy miesiące płacono wczoraj po południu 1809 USD w porównaniu z 1810 USD w końcu sesji poniedziałkowej i 1832 USD w zeszły wtorek.

Tymczasem pojawił się nowy czynnik, który powinien sprzyjać zwyżce notowań. Jest nim oficjalna zapowiedź ograniczenia produkcji aluminium w Chinach. Władze w Pekinie, mając na względzie olbrzymie zużycie energii elektrycznej przy wytwarzaniu tego metalu, chcą je zmniejszyć, aby zapobiec problemom energetycznym, które dotknęły Chiny w bieżącym roku.

Działania w tym kierunku podjęto już kilka miesięcy temu, ograniczając kredyty dla branży aluminiowej. Pierwsze efekty w postaci zmniejszonej produkcji odnotowano w październiku. Z końcem roku rząd zamierza znieść 8-proc. ulgę podatkową dla eksporterów aluminium, co powinno wyeliminować mniejszych wytwórców.

Posunięcia te mogą sprawić, że w przyszłym roku Chiny staną się importerem netto tego metalu. Według Australia & New Zealand Banking Group, jego zużycie wyniesie tam 6,81 mln ton przy produkcji szacowanej na 6,76 mln ton.

Luka na rynku światowym, która powstanie po ograniczeniu produkcji w Chinach, będzie silnym impulsem do wzrostu cen aluminium. Eksperci nie wykluczają, że w 2005 r. osiągną one 2000 USD za tonę, tj. najwyższy poziom od prawie dziesięciu lat.