Tradycji stało się zadość. Odkąd złoty jest płynny (czyli ok. 5-6 lat), Rada Polityki Pieniężnej nie podejmowała żadnych decyzji w grudniu. Nowa RPP podtrzymała tę tradycję. Wprawdzie zdecydowała o skróceniu operacji otwartego rynku (jeśli banki mają zbyt dużą płynność, NBP ją ogranicza, sprzedając im bony pieniężne, które teraz będą miały zapadalność siedmio-, a nie czternastodniową), ale to była tylko formalność. To, że RPP wprowadzi krótsze bony, było wiadomo już od dwóch miesięcy, teraz została przyjęta tylko uchwała. Poza tym - to operacja techniczna, która ułatwi bankom zarządzanie płynnością.
Nie było za to decyzji o zmianie stóp czy choćby nastawienia. Za to RPP wyraziła swoiste wotum nieufności wobec danych GUS. Dariusz Filar, jeden z członków Rady, zwrócił uwagę na dane o płacach.
- Informacje za III kwartał w całej gospodarce sygnalizują wyższy wzrost płac niż wynika z informacji o wzroście wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw, o którym informuje GUS - powiedział. Zapowiedział też, że RPP będzie obserwować nowe dane o gospodarce w IV kwartale.
Takie stanowisko RPP wskazuje, że jest ona bardzo ostrożna w ocenie danych. A to może sugerować, że nie dojdzie tak szybko do zmiany nastawienia w polityce pieniężnej oraz do obniżek stóp procentowych, jak by chciał tego rynek. Inwestorzy liczą bowiem, że stopy spadną już w II połowie przyszłego roku, łącznie o 50 pkt bazowych.