W tym samym czasie spadała też wartość kolei. Kapitały własne 11 największych spółek (tworzących tzw. Grupę PKP) zmniejszyły się z 11,4 mld zł do 6,1 mld zł. Dlaczego tak się dzieje? - Majątek PKP nie ma gospodarza z prawdziwego zdarzenia, podlega więc dekapitalizacji - tłumaczy Krzysztof Szwedowski, wiceprezes Izby. - Niewłaściwy był program restrukturyzacji, winę ponoszą również władze kolei oraz administracja państwowa - dodaje.

W 2000 r. rząd zadecydował o komercjalizacji przedsiębiorstwa. PKP podzielono na kilkadziesiąt spółek. W rezultacie, wyodrębnieni przewoźnicy świadczą usługi sobie nawzajem (np. Cargo dzierżawi lokomotywy Przewozom Regionalnym). Płacą przy tym podatek VAT. Co gorsza, PKP SA - spółka matka - nie przekazały odziedziczonego majątku nowym przewoźnikom. Nie mogły. 70% nieruchomości nie miało uregulowanego stanu prawnego. Brak majątku znacznie ograniczył zdolności kredytowe spółek. PKP nie udało się również przeprowadzić planowanej sprzedaży obligacji wartych 3,9 mld zł. Popełniono błędy proceduralne przy wyborze agenta emisji w 2001 r. Sprzedaż papierów ruszyła dopiero rok później (do dziś sprzedano papiery za 2,5 mld zł). Koleje musiały się więc posiłkować droższymi kredytami komercyjnymi.

W restrukturyzacji nie pomógł też rząd, który nie zapisał w kolejnych budżetach obiecanych środków na przewozy regionalne oraz inwestycje. "Swoje" dołożyli związkowcy, blokujący likwidację nierentownych połączeń i korzystający obficie ze świadczeń pracowniczych (w samym 2003 roku PKP straciły na tym około 250 mln zł).

Przewoźnik zapewnia jednak, że w ostatnim czasie nastąpiła poprawa. - W spółkach Grupy PKP wiele zrobiono na rzecz restrukturyzacji zatrudnienia i ograniczenia kosztów. Teraz potrzebne jest wsparcie ze strony państwa, aby kolej mogła się rozwijać - czytamy w komunikacie spółki.