- Do wyjścia z giełdy potrzebna jest nam jeszcze zgoda nadzoru bankowego na zakończenie programu naprawczego, decyzja WZA oraz zezwolenie pozostałych regulatorów rynku - wyjaśnił prezes Kulczycki. Zamiar opuszczenia giełdy wynika z niewielkiej płynności akcji na parkiecie, a także z faktu, że wsparcie kapitałowe zapewnia firmie inwestor strategiczny. Nie bez znaczenia jest też to, że grupa Deutsche Banku jest notowana na największych światowych giełdach.
Pokrycie strat
W związku z planami wyjścia z GPW Deutsche Bank PBC przyspieszył zakończenie programu naprawczego, który pierwotnie miał być realizowany w latach 2000 - 2010. W tym czasie bank miał pokryć stratę z lat ubiegłych (150 mln zł), która jest spadkiem po dawnym BWR (został przejęty przez Deutsche Bank).
- Wspólnie z głównym akcjonariuszem postanowiliśmy, że lepiej będzie pokryć stratę jednorazowo. Dlatego w lipcu przekazał on spółce 150 mln akcji o wartości nominalnej 150 mln zł w celu umorzenia. Ta operacja doprowadziła do pokrycia straty. Drugim elementem, który pozwolił na złożenie wniosku o wcześniejsze zakończenie programu naprawczego, była spłata 200 mln zł pożyczki z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. To z kolei nastąpiło pod koniec września - przypomniał M. Kulczycki.
W czasie, kiedy prowadzone były obie operacje, główny akcjonariusz ogłosił wezwanie na wszystkie pozostające poza jego kontrolą akcje banku. W efekcie posiada 93,5% kapitału.