Początek wtorkowej sesji na rynku terminowym nie przyniósł wielkich zmian. Kontrakty notowane były w okolicach poprzedniego zamknięcia i wydawało się, iż kolejne maksima to tylko kwestia czasu. Otwarcie rynku kasowego wprowadziło jednak sporą nerwowość za sprawą KGHM, spadającego ponad 7% i notowanego przez chwilę nawet poniżej 30 zł. Zaowocowało to natychmiastową wyprzedażą na kontraktach o ponad 15 pkt. Co prawda, na rynku nastąpiło uspokojenie, lecz kontrakty z dużą ostrożnością podchodziły do prób wzrostowych znacząco zmniejszając bazę, co mogło dziwić w tak silnym i stabilnym trendzie wzrostowym. Spadek i długo oczekiwana korekta stały się jednak faktem. Na razie nie mieliśmy co prawda do czynienia z żadnymi sygnałami sprzedaży i dopiero spadek poniżej 1930 pkt może oznaczać pogłębienie przeceny. Oczywiście o wiele bardziej prawdopodobna jest kontynuacja trendu wzrostowego i ruch w kierunku 2000 pkt wydaje się kwestią czasu.
Mankamentem pozostaje jednak zmienność, która pomimo trendu pozostaje bardzo niska. Warto jednak pamiętać, iż praktycznie każda fala wzrostowa zaczynała się w ten sposób i dopiero końcówka może przynieść euforyczne wzrosty, a co za tym idzie większą dynamikę ruchów w ciągu dnia.
Biorąc pod uwagę fakt, iż cały rok kontrakty spędziły w konsolidacji 1600-1900 pkt, z której nastąpiło wybicie, można oczekiwać, iż w długoterminowej perspektywie będziemy dążyć do poziomów 2200-2250 pkt. Zanegowaniem tego pozytywnego sygnału będzie powrót poniżej 1870 pkt.
Nie widać więc na razie żadnych oznak słabnięcia potencjału wzrostowego, co powinno zaowocować dalszymi wzrostami i kontynuacją hossy, zwłaszcza iż rynek terminowy wykazuje cały czas dużo sceptycyzmu.