Czwartkowa sesja przebiegała w przedświątecznym, spokojnym klimacie. Aktywność inwestorów była już zdecydowanie mniejsza, a obroty 20 największymi spółkami spadły o połowę i wyniosły tylko 250 mln zł. Dlatego też, mimo iż ukształtowana wczoraj świeca, potwierdza negatywną wymowę środowej sesji, to jednak nie ma jeszcze powodów do paniki. Byki z powodzeniem mogą bowiem pozwolić sobie na chwilę oddechu, a do testu wsparcia (1900 pkt) pozostaje jeszcze ok. 10 pkt.

Takie lekkie schłodzenie rynku ma bardzo dobry wpływ na wskaźniki, które mogą powrócić w tym czasie do swoich poziomów równowagi i wówczas ponownie będą gotowe do dalszych wzrostów. Taka sytuacja występuje m.in. na Price ROC, CCI, Ultimate Oscillator oraz wskaźniku impetu. Bardzo pozytywnie zachowuje się w tym czasie ADX, który zdecydowanie pozwala zachować spokój, sygnalizując tylko korekcyjny charakter tych spadków.

Ponadto o pierwszym zagrożeniu dla trendu wzrostowego będzie można mówić dopiero po złamaniu bariery 1900 pkt. Na tym poziomie kumuluje się kilka wsparć: przebiega tu średnia krocząca z 15 sesji (1902 pkt), jest tu także połowa białej świecy z 16 grudnia, a w końcu i przy tym poziomie znajduje się lokalny szczyt z 3 grudnia. Tak więc można powiedzieć, że z jednej strony ten poziom jest gwarantem bezpieczeństwa dla posiadaczy akcji, a z drugiej strony, jeżeli próby jego złamania nie powiodą się, stanowi on doskonały moment do zakupów.

W dalszym ciągu wskazana jest bowiem gra z głównym trendem, tym bardziej że na rynku nie widać jeszcze typowych symptomów końca wzrostów. Nie ma, jak dotychczas, euforii i kupowania wszystkich spółek po każdej cenie. Ponadto nie ma też wzmożonej nerwowości, która cechuje szczyty. Po tak dobrym grudniu inwestorzy zapewne liczą na dobry styczeń i choć bilans stycznia niekoniecznie musi być dodatni, to jednak początek nowego roku powinien zwiększyć zasoby portfeli inwestorów. A jeżeli pierwsza połowa stycznia okaże się bardzo dynamiczna, to wówczas dopiero wtedy trzeba będzie się zastanowić, czy czasem nie mamy do czynienia z przesadą i czy nie występują już pierwsze symptomy końca trendu.