W październiku, gdy SLD ogłosił pomysł dodatków dla najniżej uposażonych emerytów i rencistów, Krzysztof Janik zapowiedział, że niebawem przedstawi również propozycję pomocy dla innych grup. Na pierwszy ogień mieli pójść najmniej zarabiający. Kilka tygodni temu posłanka Sojuszu Anita Błochowiak mówiła, że projekt będzie gotów w grudniu, a inna parlamentarzystka SLD Anna Filek spodziewała się go w styczniu 2005 r. Teraz okazuje się, że propozycja ujrzy światło dzienne znacznie później.

- Sprawa jest w opracowaniu, a efektów spodziewam się do końca marca - powiedziała nam Anna Filek. Skąd ten poślizg? Wynika ze zmian we władzach SLD.

- Zakładałam, że przewodniczącym będzie nadal Krzysztof Janik. Stało się jednak inaczej i teraz sprawę trzeba uzgodnić z nowym kierownictwem - mówi posłanka Filek. Między innymi dlatego wciąż nie wiadomo, jak miałaby wyglądać pomoc dla najmniej zarabiających. Zdaniem parlamentarzystki SLD, nie będzie to jednak tego typu wsparcie, jakie zgodnie z propozycją Sojuszu mają otrzymywać raz w roku najubożsi emeryci i renciści.

- Jest kilka różnych propozycji, ale nie słyszałam, żeby były wśród nich dodatki - mówi Anna Filek. - Chodzi raczej o działania, które wspomogą rynek pracy, np. o promocję zatrudnienia - dodaje. Można zatem przypuszczać, że najmniej zarabiający - wbrew sugestiom szefów SLD - raczej nie mają co liczyć na dodatkową gotówkę.

Nowa propozycja SLD, w przeciwieństwie do pomysłu dodatków dla emerytów, ma być neutralna dla budżetu państwa. Przypomnijmy, że poprzedni pomysł Sojuszu będzie kosztować ok. 1,3 mld zł. Aby zdobyć pieniądze na dodatki posłowie SLD postanowili uszczuplić wydatki przeznaczone na obsługę zadłużenia krajowego i zagranicznego.