W tym miesiącu WIG20 zyskał już prawie 4%. Średnia zmiana indeksu we wcześniejszych 11 kończących rok miesiącach to 3,5%. Nie dalej jak tydzień temu (dokładnie 20 grudnia) wskaźnik miał najwyższą wartość od kilku lat - 1951,8 pkt. Na razie zatem wszystko idzie zgodnie z planem posiadaczy akcji.
Wciąż aktualne są nadzieje na tak zwany efekt stycznia. Ożywiają je szczególnie wspomnienia z początku roku, kiedy na dwóch pierwszych sesjach indeks zyskał ponad 6%. I choć cały miesiąc zakończył na minusie, to początek był bardzo efektowny. Tylko że 12 miesięcy temu kilka rzeczy przedstawiało się trochę inaczej. Przede wszystkim zwyżkę na WIG20 poprzedzały sygnały kupna z szerokiego rynku. MIDWIG, WIRR i Indeks Cenowy znajdowały się w silnych trendach wzrostowych. Zwyżką z początku roku duże spółki nadrabiały dystans do reszty stawki. Teraz szeroki rynek jest w odwrocie - wczoraj MIDWIG stracił 1,2%, WIRR 0,9%, a Indeks Cenowy nie dał rady zakończyć korekty rozpoczętej przed miesiącem tendencji wzrostowej. O żadnym z tych wskaźników nie można powiedzieć, żeby znajdował się w średnioterminowym trendzie wzrostowym. W górę idą notowania bardzo wąskiej grupy spółek. Grono inwestorów, którzy w spokoju mogą świętować Nowy Rok, staje się coraz węższe. W ostatnich dniach ubyli z niego posiadacze akcji Orlenu (po raz pierwszy od sierpnia notowania ropy Brent spadły w grudniu poniżej 40 dolarów, wykres kursu PKN znalazł się poniżej linii trendu wzrostowego), wczoraj mocniej zabić musiały serca akcjonariuszy Polimeksu MS.
1-proc. zniżka kursu oznacza, że akcje wyceniane są najniżej od ponad trzech miesięcy.
Na przełomie 2003 i 2004 roku byliśmy w przededniu wstąpienia do Unii Europejskiej - w związku z tym analitycy oczekiwali przyspieszenia tempa wzrostu gospodarczego. W przyszłym roku nie ma żadnego takiego ekstrawydarzenia, które mogłoby nas popchnąć do przodu. Dodatkowo baza porównawcza w kolejnych miesiącach, szczególnie dla produkcji przemysłowej, będzie bardzo wysoka. To nie zapowiada łatwego początku roku.