Jednocześnie Bytom chce wyemitować od 100 tys. do 250 tys. walorów serii D (również z wyłączeniem prawa poboru). Mają być skierowane do inwestora lub inwestorów. Ich wyboru dokona zarząd. Umowy o objęcie akcji przedsiębiorstwo powinno podpisać do 31 marca 2005 r. - wynika z projektu uchwały. - Spółka ma kłopoty. W tej sytuacji staramy się dotrzeć do inwestorów, którym możemy bezpośrednio przedstawić bliżej firmę i jej plany, aby w nią uwierzyli. W ostatnich miesiącach rozmawialiśmy z różnymi podmiotami. Wiele rezygnowało, kiedy dochodziliśmy do szczegółów. Udało nam się jednak utrzymać kontakt z niektórymi. Są w tej grupie zarówno znane, zacne instytucje finansowe, jak i osoby fizyczne. Negocjacje trwają. Są bardzo zaawansowane - informuje prezes Sarapata. - Kwestia kwot, jakie moglibyśmy uzyskać, jest otwarta. Znaczenie mieć będzie na pewno powodzenie emisji akcji serii C.
Nagroda dla akcjonariuszy
Kolejnym krokiem miałaby być publiczna oferta od 100 do 250 tys. akcji - tym razem z prawem poboru (proponowany termin prawa poboru to 21 stycznia 2005 r.). Aby otrzymać nowy walor, trzeba będzie mieć trzy "stare" akcje. Cena emisyjna ma być w tym przypadku równa nominałowi - 10 zł. - Cena ma być zachętą dla akcjonariuszy. Ma być korzystna dla tych, którzy wierzyli i wierzą w spółkę, i są w niej obecni - komentuje prezes Sarapata. Pytany, czy zrealizuje prawo poboru, zapewnia: - Tak, skorzystam z niego. Jest jedną z trzech osób - największych akcjonariuszy. Podobnie jak dwie pozostałe ma około 9% akcji.
Wszystkie nowe papiery będą uczestniczyć w dywidendzie począwszy od przyszłego roku. Jeśli emisje się powiodą, kapitał zakładowy Bytomia wzrośnie maksymalnie o 10 mln zł. Teraz wynosi 7,5 mln zł.
Potrzebne pieniądze
Konieczność podwyższenia kapitału tłumaczy projekt kolejnej uchwały - w sprawie dalszego istnienia Bytomia. Po trzech kwartałach 2004 r. spółka miała 26,3 mln zł przychodów (ten rok jest pod względem sprzedaży znacznie lepszy niż ubiegłe lata) i 0,7 mln zł straty netto. Firma już dawno przejadła kapitały własne (wynoszą minus 10,7 mln zł). Mimo poprawy wyników, wciąż ma straty na sprzedaży. W tej sytuacji nie ma możliwości pozyskiwania kapitału z zewnątrz, a już na pewno nie w stopniu, który zaspokajałby jej potrzeby. Dlatego chce zmniejszyć zadłużenie i ułatwić sobie dostęp np. do kredytów. - Niewiele trzeba, by postawić Bytom na nogi. Mimo braku dofinansowania wyraźnie ograniczamy straty na sprzedaży. Z braku środków nie możemy jednak realizować wielu najrentowniejszych zamówień na odzież pod naszą własną marką. Emisje mogą rozwiązać ten problem - mówi prezes.