Główny Urząd Statystyczny ma ostatnio złą passę. Zaczęło się od problemów ze zbieraniem danych o handlu zagranicznym. Potem zaczęły się pojawiać sugestie, że Urząd używa złej klasyfikacji części informacji. W rezultacie, zamiast wzrostu inwestycji, mamy coraz większe zapasy. Okazuje się teraz, że statystycy mieli również problemy z liczeniem danych o udziale finansów publicznych w PKB.
Błąd za 70 mld zł
W maju polski rząd przyjął program konwergencji. Zawiera on harmonogram tempa osiągania przez polską gospodarkę i finanse publiczne kryteriów traktatu z Maastricht, warunkującego przyjęcie wspólnej waluty. Założono w nim, że będziemy je spełniać w 2007 roku. W listopadzie pojawił się program znowelizowany. Data 2007 r. pozostała niezmieniona, ale inne są niektóre wskaźniki. W tym dotyczące wielkości sektora finansów publicznych. W programie z maja tegoroczne wydatki tego sektora sięgają 56,3% PKB, a zeszłoroczne - 55% PKB. Z kolei dochody w 2003 r. zostały oszacowane na 50,9%, a w 2004 na 50,6%. Z kolei listopadowe dane mówią o wydatkach rzędu 47,6% PKB w 2003 r. i 48,6% w roku 2004. Dochody - analogicznie - wyniosły 43,7 i 43,2% PKB.
Jak łatwo policzyć - różnice są znaczne. Sięgają 7 pkt proc. w dochodach i 8 pkt w wydatkach. Tegoroczny PKB - według szacunków - to ok. 880 mld zł. Czyli Główny Urząd Statystyczny pomylił się o ponad 60 mld zł w liczeniu dochodów i około 70 mld zł w liczeniu wydatków.
Nowy rodzaj rachunków