Od spadku rozpoczęły się środowe notowania na giełdach amerykańskich. Dominowała wyprzedaż walorów największych spółek (tzw. blue chips) zgrupowanych w indeksie Dow Jones Industrial Average. Inwestorzy pozbywali się przede wszystkim akcji Boeinga i United Technologies. Niepokojący sygnał dla tych spółek nadszedł z Chin. Za Wielkim Murem zapowiedziano, że najszybciej rozwijający się na świecie tamtejszy sektor lotniczy nie będzie kupował nowych samolotów w 2005 r., ponieważ dysponuje odpowiednią ilością maszyn, by zaspokoić popyt ze strony klientów. Spośród członków Dow Jonesa taniały też wczoraj wyraźnie akcje firmy zbrojeniowej Lockheed Martin. Amerykański rząd zamierza bowiem ograniczyć zakupy produkowanych przez spółkę myśliwców F/A -22 Stealth.

Jednak nie tylko bieżące wydarzenia, ale również prognozy, wpływały wczoraj na decyzje inwestorów za Atlantykiem. Z pewnością rozważniej wybierają cel zakupu zważywszy na perspektywę zwolnienia tempa wzrostu zysków spółek. 2005 rok nie będzie już pod tym względem tak dobry, jak obecny - ostrzegają analitycy firmy badawczej Thomson Financial. Według nich zysk spółek z szerokiego indeksu S&P 500 wzrośnie w przyszłym roku średnio o 10,5%. W tym roku wskaźnik ten wyniesie prawdopodobnie ok. 19,5%. W takich warunkach do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones Industrial Average spadł o 0,25%, a technologiczny Nasdaq Composite stracił o 0,02%.

W Europie "wydarzeniem" było wznowienie po pięciu dniach przerwy notowań na giełdzie londyńskiej. Jednak na największym rynku Europy niewiele się działo i wskaźnik FT-SE 100 zyskał 0,45%. Nieznacznie zmieniły wartość frankfurcki DAX i paryski CAC-40. Wczoraj na pierwszy plan wysunęła się branża ubezpieczeniowa. Akcje takich spółek, jak brytyjska Aviva, francuska Axa czy niemiecki Allianz taniały wraz z napływem informacji o coraz większej liczbie ofiar niedzielnego tsunami w południowo-wschodniej Azji. Wciąż też spadały kursy papierów firm turystycznych na czele z największą spółką tej branży w Europie, niemiecką TUI.