Firma niedawno przeprowadziła emisję ponad 2,8 mln akcji, z której pozyskała 4,7 mln zł. Papiery objął Eagle International Trading, brytyjska firma inwestycyjna, która po zarejestrowaniu podwyższenia kapitału będzie mieć ponad 92% głosów na WZA. - Będziemy mogli częściowo spłacić zaciągnięte pożyczki u naszego inwestora - tłumaczy Paweł Kisiel, wiceprezes TUP. Do EIT wróci więc około 1 mln euro, które pożyczył giełdowej spółce. Pozostała część długu wobec Eagle (ponad 2,3 mln euro) ma charakter długoterminowy i TUP zamierza spłacić ją z wypracowanych zysków.
Są wreszcie zyski...
Pomimo że zaangażowanie EIT przekracza 90%, TUP nie zniknie z giełdy. - Podtrzymujemy plany wykorzystania publicznego charakteru spółki - twierdzi P. Kisiel. Firma przymierza się już do kolejnej emisji akcji, którą skieruje do nowych inwestorów. - Pozyskane środki przeznaczylibyśmy na rozwój. Nie wykluczamy kolejnych akwizycji, ale o tym na razie za wcześnie mówić - tłumaczy P. Kisiel. Zaznacza, że TUP najpierw musi zakończyć restrukturyzację, która trwa od dwóch lat. Być może nastąpi to już w tym roku. Firma sprzedała m.in. zbędny majątek, zmniejszyła zatrudnienie. TUP nie jest już także przewoźnikiem, lecz - zgodnie z przyjętą strategią - spedytorem. Współpracuje z firmami z zewnątrz, którym zleca usługi transportowe. Wykonuje je także spółka z grupy CJ International (TUP ma 90% udziałów). Strategia firmy zaczyna przynosić rezultaty. Zarząd twierdzi, że grupa zakończyła ubiegły rok dodatnim wynikiem netto. W 2003 r. miała stratę ponad 4,7 mln zł. - Wygląda na to, że będziemy mieć zysk po raz pierwszy od 5 lat - mówi P. Kisiel. - Trudno jednak porównywać dzisiaj grupę TUP nawet z tą, która istniała w 2003 r. Doszła nam przecież spółka CJ International - dodaje.
Firmę doceniają także inwestorzy. Kurs systematycznie rośnie. Papiery są najdroższe od debiutu (styczeń 1999 r.). Wczoraj akcje wyceniono na 4,6 zł, choć jeszcze w listopadzie kosztowały 2 zł.
Firma skorzystała na ożywieniu gospodarczym, a także wzmożonym popycie wywołanym wejściem Polski do Unii Europejskiej. Nie bez znaczenia było także mocne euro na początku ubiegłego roku, które jest główną walutą rozliczeń między klientami i firmami spedycyjnymi.