Pod koniec grudnia do MSP trafiła ukraińska propozycja umowy, dotyczącej sprzedaży 20% akcji FSO. Swój projekt opracował i przesłał do AwtoZAZ-u także resort skarbu. O dokumentach będą rozmawiać dziś zapewne obie strony.
Zdaniem przedstawicieli załogi FSO, najważniejszy problem leży jednak gdzie indziej. I nie chodzi tu wcale o pakiet socjalny ani o gwarancje zatrudnienia. - Podstawowa rzecz, jaka musi być rozstrzygnięta, to ustalenie, do kogo należy pozostałe 80% akcji FSO - mówi Marek Dyżakowski, przewodniczący, Związku Zawodowego Inżynierów i Techników w żerańskiej fabryce. - Wiceminister skarbu Dariusz Witkowski twierdzi wprawdzie, że to własność syndyka, ale pretensje do nich rości sobie również koreańska firma Kamco - dodaje.
Rozwiania niejasności właścicielskich chce także Jerzy Woźniak, szef "Solidarności" w FSO: Polskie władze muszą naciskać, żeby Koreańczycy nie robili zamieszania, bo to może powodować wahanie ukraińskiego inwestora - uważa związkowiec.
Czego chce Kamco?
Kamco, czyli Korean Asset Management Corporation, to południowokoreańska agencja rządowa, która zajmuje się ściąganiem wierzytelności. Jej przedstawiciele twierdzą, że FSO jest winne Kamco ok. 570 mln USD. Według nich, przeprowadzona w 2003 roku konwersja zadłużenia żerańskiej spółki na akcje dla Daewoo Motor Company była nieprawomocna. FSO nie miała bowiem zobowiązań finansowych wobec tej firmy, ale wobec Daewoo UK, którego wierzycielem jest z kolei właśnie Kamco. Przedstawiciele koreańskiej agencji rozwiązanie problemu widzą w zamianie długu FSO na akcje, które objęłaby Kamco. Następnie miałaby je odsprzedać inwestorowi.