Euro Apteka to sieć placówek powiązanych kapitałowo z litewską grupą VIP, działającą również na rynku łotewskim, estońskim i czeskim. W Polsce ta marka funkcjonuje od dwóch lat. W tym czasie uruchomiła 44 apteki. Ale agresywna polityka reklamowa zaczyna szkodzić spółce. Poszło o ceny, jakich za swój asortyment żąda Euro Apteka. Niektóre leki sprzedawane są za grosz, podczas gdy konkurencja oferuje je nawet za 3,50 zł. Naczelna Izba Aptekarska stwierdziła, że narusza to zasady promocji leków, a oburzeni polscy aptekarze uznali działalność Litwinów za dumping. Pod ich naciskiem ze współpracy z Euro Apteką zaczęli wycofywać się hurtownicy. Umowy ze spółką rozwiązał PGF, największy hurtownik leków w kraju. Oficjalny powód? - Stanowisko Naczelnej Izby Aptekarskiej i środowiska aptekarzy - tłumaczy Grzegorz Dróżdż, rzecznik PGF. Nie zdradza, jak duży był udział sprzedaży dla Euro Apteki w przychodach PGF.
Przedstawiciele litewskiej firmy potwierdzają, że współpracy z nimi odmówiło 13 dystrybutorów - w tym również giełdowe Farmacol i Prosper. - Mamy jednak nadal dostawców, których nazw - ze względu na tajemnicę handlową - nie możemy zdradzić - mówi Daniela Vaitkuniene, wiceprezes Euro Apteki. Zapowiada, że spółka nie wycofa się z polityki niskich marż. Co więcej - zamierza sieć rozwijać. - Oczywiście, w ramach polskiego prawa. Docelowo chcielibyśmy mieć około 110 aptek - mówi D. Vaitkuniene.
Nie wiadomo, jak długo Euro Aptece uda się utrzymać niskie ceny. Z nieoficjalnych informacji wynika, że umowy z większością dystrybutorów zostały zerwane, gdy ci odmówili przyznania aptekarskiej spółce korzystnych rabatów. Firma za pośrednictwem litewskiej ambasady złożyła skargę do polskiego MSZ, ale w tej sytuacji może ona nie odnieść żadnego skutku. Rabaty zależą bowiem od dobrej woli udzielających je firm.
Euro Apteka to nie jedyna sieć, która próbuje zdobyć rynek, obniżając ceny. Podobną taktykę stosowała łódzka spółka Magiczna. Jej szefowie odmawiają jednak rozmów na temat działalności firmy.