Reklama

Przedwczesna wizyta?

Na wizycie premiera Marka Belki w Libii skorzystać może dziś PGNiG - uważa Andrzej Szcześniak, ekspert Centrum A. Smitha, zajmujący się sektorem naftowym. Ani PKN Orlen, ani Grupa Lotos nie są jeszcze, jego zdaniem, przygotowane do wejścia na libijski rynek.

Publikacja: 07.01.2005 07:04

Zakończona wczoraj dwudniowa wizyta premiera w Libii miała - jak określił to sam Marek Belka - charakter rekonesansu. Podczas pobytu w Tripolisie szef polskiego rządu powiedział, że polski przemysł naftowy ma szansę rozwoju działalności w Libii. Może m.in. przystąpić do kolejnej rundy przetargu koncesyjnego na libijskie pola naftowe. Belka dodał, że Libijczycy preferują konsorcja, które specjalizują się zarówno w wydobyciu i eksploatacji ropy, jak i w procesie od przeróbki do sprzedaży.

- Już w trakcie pierwszych spotkań ustalono szereg konkretnych projektów. Oczywiście, nie jest to jeszcze podpisywanie umów, ale nasze pierwsze wspólne działania nabierają konkretnych kształtów - dodał Belka.

- Ani Orlen, ani Lotos nie mają tam czego szukać - twierdzi natomiast Andrzej Szcześniak z Centrum im. A. Smitha. Ekspert potwierdza słowa Marka Belki, że w branży naftowej na sukces mogą liczyć zintegrowane firmy, zajmujące się kompleksowo rynkiem ropy. Jego zdaniem, i Orlenowi i Lotosowi brakuje jednak doświadczenia w wydobyciu surowców oraz specjalistów z tej dziedziny. Aby koncerny mogły wkroczyć na pola naftowe Libii, musiałby wcześniej wejść w alians lub przejąć jakieś podmioty, posiadające spore doświadczenie w wydobyciu. I choć PKN Orlen zadeklarował jakiś czas temu, że wydobycie surowców jest zapisane w jego strategii, to na razie żadnych aliansów nie widać.

Ekspert Centrum im. Adama Smitha przyznaje, że sprawy wydobycia ropy w Libii w dużym stopniu zależą od kontaktów na szczeblu rządowym. I dobrze, że polskie władze dbają o takie kontakty. Jednak jeśli na pobycie Marka Belki w Tripolisie miałyby skorzystać Orlen i Lotos, to jego wizyta była stanowczo przedwczesna. Koncerny powinny bowiem już wcześniej zadbać o pozyskanie doświadczonego partnera z branży wydobywczej.

Obecnie, zdaniem Szcześniaka, jedynie wydobywczy segment Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa może mieć realne korzyści z wizyty premiera w Libii. W jego opinii, PGNiG nie jest jednak zbyt ekspansywny w tej dziedzinie i koncentruje się na sprawach przesyłu oraz restrukturyzacji przed ewentualnym wejściem na GPW.

Reklama
Reklama

Być może jednak PGNiG zmienia w politykę: wśród osób, które towarzyszyły premierowi podczas pobytu w Libii był - oprócz szefa PKN Orlen Igora Chalupca - także m.in. wiceprezes PGNiG Paweł Kamiński.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama