Prokurator Spitzer dał się poznać jako nieugięty przeciwnik jakichkolwiek nadużyć finansowych. W ostatnich miesiącach prowadził między innymi sprawy przeciwko funduszom inwestycyjnym (które zgodziły się zapłacić 1,4 mld USD kar i odszkodowań) oraz przeciwko firmom ubezpieczeniowym. Wcześniej wniósł akt oskarżenia przeciwko byłemu prezesowi NYSE Richardowi Grasso o zawyżenie swojej pensji i zaatakował domy maklerskie za manipulowanie raportami analityków.

Dopiero jednak ostatnie ujawnienie planów politycznych wywoławało prawdziwą burzę. Ostrych słów nie szczędził mu prezes Izby Handlowej Stanów Zjednoczonych Tom Donohue, który uważa, że Spitzer podczas swojej krucjaty przeciwko przestępcom finansowym wielokrotnie wykraczał poza swoje uprawnienia. - Spitzer jest śledczym, prokuratorem, sędzią, ławą przysięgłych i wykonawcą wyroku - stwierdził Donohue podczas noworocznego spotkania przedstawicieli grup biznensu. Prezes Izby Handlowej określił niektóre praktyki młodego prokuratora jako "niemożliwą do zaakceptowania formę nacisku".

Według Spitzera, krytyka Donohue była "zaskakująco ostra" i opierała się na niedoinformowaniu prezesa. - Jeśli to była reakcja na oskarżenia wytoczone firmom ubezpieczeniowym, to zaowocowały one pięcioma ugodami sądowymi w sprawach kryminalnych - przypomniał Darren Drop, szef biura prasowego prokuratora. Według niego, to właśnie Izba Handlowa powinna promować wysokie standardy prowadzenia biznesu.

Wielu przedstawicieli biznesu podziela jednak pogląd Donohue, uważając, że Spitzer buduje swoje akty oskarżenia w taki sposób, aby wymusić na pozwanych firmach zawarcie ugody i przynajmniej częściowe przyznanie się do postawionych im zarzutów. W ogólnym bilansie jest to bowiem dla spółek czy instytucji bardziej opłacalne niż ryzyko długiej i kosztownej sprawy sądowej. Takie praktyki prokuratury, jak naciski na zmiany personalne, zapłacenie kary i załatwienie sprawy na drodze ugody naruszają konstytucyjne prawo do uczciwego procesu - uważa Donohue.

(Nowy Jork)