Przez dwadzieścia lat Morningstar nie znalazł się pod lupą regulatorów ani razu. Po raz pierwszy zainteresowali się oni firmą w zeszłym roku, i to od razu aż w trzech różnych sprawach. Jednak, zdaniem ekspertów, nie ma w tym nic dziwnego. - To żadna niespodzianka. Morningstar zmienił ofertę, działa teraz w takich dziedzinach, przez które czasem trzeba tłumaczyć się przed regulatorami - uważa Mercel Bullard, cytowany przez AP profesor prawa z Uniwersytetu Missisipi.
Najnowsza kwestia, którą zainteresowały się urzędy, dotyczy roli Mornigstara jako doradcy dla firm prowadzących plany emerytalne. W tej dziedzinie firma z Chicago działa od 2002 r. W grudniu zapytanie do Morgningstara o udzielenie szczegółowych informacji na ten temat przesłał prokurator generalny stanu Nowy Jork Eliot Spitzer. Chwilę później firma przyznała, że jest przedmiotem "rutynowej kontroli" prowadzonej przez amerykańską Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), a w tym tygodniu rzeczniczka prasowa Margaret Cohen poinformowała, że śledztwo SEC objęło też ten sam obszar, którym interesuje się prokurator Spitzer.
Zdaniem specjalistów, sprawa może mieć wątek łapówkarski. Istnieją bowiem podejrzenia, że instytucje zarządzające funduszami płacą firmom doradzającym przy prowadzeniu planów emerytalnych - czyli takim jak Morningstar - za to, żeby polecać właśnie ich fundusze. Mogą za to grozić surowe kary.
Morningstar wciąż czeka też na ugodę dotyczącą pomyłki w publikowanych rankingach funduszy, w których błędnie podał stopy zwrotu. SEC zajęła się tą sprawą we wrześniu.
Morningstar w maju zeszłego roku informował, że złożył wniosek do SEC o wejście na giełdę. Od tego momentu firma jednak ani razu nie wypowiedziała się na temat giełdowych planów. Zdaniem analityków, tak znaczne opóźnienie (twierdzą, że w normalnych warunkach debiut już dawno by nastąpił) może wynikać właśnie z problemów firmy z urzędami regulacyjnymi.