Łódzki sąd w I instancji nie zgodził się na obniżenie kapitału zakładowego spółki przez zmniejszenie wartości nominalnej akcji z 2 zł do 50 gr (różnica miałaby pójść na pokrycie strat przedsiębiorstwa). Firma złożyła odwołanie. W piątek - jak wynika z naszych informacji - zostało rozpatrzone. Odmownie. Aktualny nominał - jednocześnie ustawowe minimum, jeśli chodzi o cenę emisyjną nowych akcji - jest zbyt wysoki, by spółka mogła myśleć o publicznej ofercie. Kurs Próchnika wzrósł wczoraj o 0,7%, do 1,38 zł.
W efekcie poniedziałkowe NWZA przedsiębiorstwa nie będzie mogło podjąć decyzji o emisji nowych walorów w proponowanym już kilkakrotnie kształcie. Planowane przez firmę podwyższenie kapitału zatem odwlecze się.
Jest jednak scenariusz "awaryjny". Przewiduje, że NWZA po raz kolejny obniży nominał akcji oraz uchwali nową emisję, ale znacznie większą, niż pierwotnie zakładana. O ile do tej pory firma chciała sprzedać akcjonariuszom w ramach prawa poboru od 10 do 20 mln papierów serii C, teraz zaproponuje od 24,54 do 30 mln. Zarząd był przygotowany na obie możliwości: ogłosił projekty uchwał w różnych wariantach.
Zmiany nie dotyczą planowanej emisji walorów serii D (5,45 mln), które - jak informowaliśmy - mają trafić do Elżbiety Sjöblom w zamian za wierzytelność wobec Próchnika o wartości 2,73 mln zł.
Dlaczego producent kurtek i płaszczy zdecydował się na zwiększenie oferty? Chodzi o to, by ostatecznie jego kapitał zakładowy nie zmienił się: na skutek obniżenia nominału akcji spadnie o 15 mln zł (teraz wynosi 20 mln zł i dzieli się na 10 mln papierów), w wyniku obu emisji zwiększy się co najmniej o 15 mln zł. Próchnik ma nadzieję, że dzięki temu sąd nie będzie już stwarzał przeszkód przy rejestracji niższej wartości nominalnej walorów. Z kolei rejestracja otworzy Próchnikowi drogę do emisji, które mają charakter ratunkowy. Po trzech kwartałach 2004 r. firma miała 3,4 mln zł przychodów, 1,1 mln zł straty netto. Straty z lat ubiegłych sięgają prawie 25 mln zł.