Poniedziałkowa sesja nie wniosła istotnych zmian do krótkoterminowej oceny trendu. Ten od początku roku nie zachęca do otwierania długich pozycji. Wprawdzie piątkowe i wczorajsze notowania wskazują na słabnięcie podaży, ale cały czas brakuje wyraźnego sygnału powrotu kupujących. Dolne cienie ostatnich dwóch świec na wykresie marcowej serii to zdecydowanie za mało, by przyłączać się do byków. Niemniej jednak wyznaczają one krótkoterminowe wsparcie (1905 pkt), które w przypadku zakończenia niekorzystnej tendencji mogą być wykorzystane do ustawienia zleceń ograniczających straty. Jeżeli natomiast zostanie ono przełamane, to kontrakty na WIG20 dość szybko powinny spaść do 1870 pkt. Tutaj znajduje się najważniejsze wsparcie, tworzone przez przyspieszoną linię trendu wzrostowego, szczyt z października i listopada oraz przez dołek z grudnia. Jeżeli tutaj byki nie będą w stanie stawić czoła sprzedającym, to poważnym zagrożeniem stanie się przecena o kolejne 100 pkt.
Realizacji pesymistycznego scenariusza powoli przestają sprzyjać wskaźniki techniczne. RSI porusza się w okolicy 50 pkt, co oznacza, że wrócił do poziomu, który dotychczas sprzyjał otwieraniu długich pozycji. Do strefy wyprzedania dotarł oscylator stochastyczny, co patrząc na ostatnie tygodnie notowań wręcz zachęca do kupowania.
Podsumowując, pojawia się coraz więcej sygnałów, które tak jak w drugiej połowie listopada lub w pierwszej połowie grudnia przemawiały za rozpoczęciem kolejnej odsłony rynku byka. Ponieważ kiedyś sygnały te mogą okazać się fałszywe, lepiej wstrzymać się z kupnem do czasu wyraźnego powrotu byków. Sprzedaż, z uwagi na zbliżanie się do linii trendu wzrostowego, powoli traci sens.