Po 1 maja ub.r. towarzystwa ubezpieczeniowe z UE nie muszą już zakładać u nas swoich oddziałów czy spółek. Wystarczy, że zgłoszą do swojego nadzoru zamiar działania w Polsce. Ten przekazuje stosowną informację do Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, i po notyfikacji zagraniczna firma może zawierać bezpośrednio umowy z polskimi klientami.
Początek konkurencji?
Liczba takich europejskich firm zwiększała się z miesiąca na miesiąc. Obecnie, jak podaje nadzór, usługi w ten sposób może świadczyć już 118 towarzystw majątkowych oraz 20 sprzedających polisy na życie. Dla porównania, krajowych zakładów jest o połowę mniej. Jeszcze kilka miesięcy temu przedstawiciele polskich firm twierdzili, że działalność europejskich potentatów nie stanowi zagrożenia. Postanowiliśmy to sprawdzić. Z ostatnich danych nadzoru (stan na koniec września ub.r.) wynika, że w porównaniu z III kwartałem 2003 r. liczba polis korporacyjnych wystawionych przez krajowe firmy zmniejszyła się aż o 417,2 tys. Urzędnicy KNUiFE zmienili w ub.r. metodologię, według której zakłady mają przekazywać informacje, więc te dane mogą być mylące.
Jeśli jednak uwzględnimy dane dotyczące przypisu składki, pewne tendencje zaczynają już być widoczne. W III kwartale krajowe zakłady wystawiły mniej polis oraz zebrały mniej składek z casco: pojazdów szynowych oraz żeglugi śródlądowej i morskiej. W przypadku ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej, spadek odnotowano w OC lotniczym (największy spośród wszystkich grup) oraz morskim. Skurczył się również portfel cargo (przedmiotów w transporcie) oraz typowych ubezpieczeń majątkowych - od żywiołów oraz kradzieży. Łącznie straty te wyniosły około 20 mln zł.
To nie przypadek