Najpowszechniej stosowanym sposobem wyceny jest metoda zdyskontowanych przepływów pieniężnych (Discounted Cash Flow, DCF). Przyjmuje się w niej, że obecna wartość spółki to suma wszystkich jej przyszłych dochodów (według ich bieżącej wartości - o tym poniżej), a nie tylko wartość posiadanego aktualnie przez nią majątku. Podejście to jest zgodne z logiką działania giełdy - inwestorów interesuje przede wszystkim to, co może wydarzyć się w firmie w przyszłości. Kto lepiej to przewidzi, ten może więcej zarobić.
Wartość pieniądza
w czasie
Wiadomo, że złotówka otrzymana dzisiaj jest z obecnej perspektywy warta o wiele więcej niż złotówka, jaką otrzymamy np. za 10 lat. Wynika to po pierwsze z inflacji, a po drugie z tego, że pieniądze możemy w międzyczasie ulokować i pomnożyć. Z tego też względu w wycenie spółki nie można po prostu zsumować spodziewanych w przyszłości dochodów. Wszystkie je trzeba najpierw sprowadzić do dzisiejszej wartości, innymi słowy, zdyskontować (i stąd też nazwa DCF). Ogólny wzór na wycenę przyszłych dochodów spółki jest następujący:
W powyższym wzorze jest jeszcze jedna wielkość wymagająca wyjaśnienia - dochód. Teoretycznie można by za dochód przyjąć np. zysk netto, wypracowywany co rok przez spółkę. Eksperci doszli jednak do wniosku, że ta wielkość księgowa nie jest najlepszym wyznacznikiem tego, ile gotówki generuje firma. Z tego względu zazwyczaj stosuje się inny parametr, którego nie można odczytać wprost ze sprawozdania finansowego - wolne przepływy pieniężne (Free Cash Flow). W uproszczeniu można powiedzieć, że FCF to suma zysku operacyjnego (pomniejszonego o podatek) i amortyzacji, która jest co prawda kosztem w ujęciu księgowym, ale nie pociąga za sobą wydatków. Tę sumę należy pomniejszyć jeszcze m.in. o prognozowane nakłady inwestycyjne.