Ostatnimi czasy w prasie rozpętała się nagonka skierowana przeciwko zarządzającym funduszami. Przez prasę przewijają się artykuły "Grupa Trzymająca Giełdę", "Zawodny >>System
Nie chciałbym jednak w tym miejscu występować ex cathedra i wydawać niczym wyrocznia skazujące wyroki na wszystkich zarządzających, bo czasy inkwizycji dawno minęły, a generalizowanie w tym przypadku na pewno nie jest sprawiedliwe. Idąc dalej tym tropem i nieco ironizując można postawić w stan oskarżenia sprzątaczki pracujące w biurach TFI, a przecież nie o to chodzi. W tym miejscu raczej wydaje mi się zasadne podjęcie szerszej dyskusji o jakości zarządzania na zlecenie w Polsce. Moim zdaniem, mała konkurencja powoduje powstawanie patologicznych sytuacji, gdyż zbiór ewentualnych zorganizowanych form zarządzania jest, niestety, niewielki, a zarządzający i tak wiedzą, że klienci do nich przyjdą. Przykładem tej ograniczonej konkurencji jest choćby wielkość prowizji pobieranych za zarządzanie funduszami akcyjnymi. Proszę zwrócić uwagę, że większość funduszy pobiera opłaty od wielkości powierzonych środków (w tym miejscu chciałbym przypomnieć publikację z poprzedniego "Akcjonariusza": "Czy się stoi, czy się leży 3,9% za zarządzanie się należy"), a nie od wypracowanego zysku.
Tę sytuację mogłoby zmienić umożliwienie przyjmowania w zarządzanie pieniędzy przez indywidualnych inwestorów. Znam wielu inwestorów, którzy regularnie osiągają ze swoich inwestycji dodatnie stopy zwrotu i z czystym sumieniem wolałbym powierzyć pieniądze im, a nie profesjonalnym zarządzającym w jakimś TFI. W tym miejscu powstaje oczywiste pytanie o wiarygodność takich osób, a raczej o ich gwarancje finansowe. Argument przeciwko takim indywidualnym zarządzającym ze strony KPWiG byłby pewnie taki, że jeśli instytucja sprzeniewierzy nasze pieniądze, to jest od kogo dochodzić roszczeń, a od takiego indywidualnego inwestora, który by nieumiejętnie zarządzał, takie dochodzenie roszczeń byłoby dużo bardziej utrudnione. NIEPRAWDA! Spróbujcie Państwo sądzić się z jakimś TFI czy też biurem maklerskim. Każda taka instytucja, w porównaniu z inwestorem indywidualnym, ma nieskończony kapitał i możliwości wynajmowania prawników nieosiągalnych dla zwykłych śmiertelników. Niejednokrotnie słyszeliśmy od pracowników biur maklerskich: "Niestety, mimo że klient ma zapewne racje, nie możemy przyznać się publicznie do błędu, gdyż spowoduje to lawinę roszczeń ze strony tych inwestorów, którym się aktualnie nie chce z nami sądzić". Gdy słyszę takie wypowiedzi, utwierdzam się w przekonaniu, że trzeba rynek otworzyć i dać każdemu możliwość zarządzania. Aby jednak choć trochę kontrolować rynek takiego zarządzania na zlecenie, proponowałbym rejestrację osób, które chciałyby świadczyć takie usługi w KPWiG. I niech to będzie jedyny wymóg. Resztę pozostawmy już konkurencji i niewidzialnej ręce rynku. Zapraszam do dyskusji.