Biznes ubezpieczeniowy to długoterminowa inwestycja. Zyski pojawiają się średnio po pięciu, siedmiu latach. Aby wydatki zaczęły się zwracać, trzeba kolejnych kilku lat . Z tego powodu na żniwa na polskim rynku mogą sobie pozwolić właściciele tylko nielicznych, najczęściej największych spółek. Choć trzeba przyznać, że z roku na rok płacą one swoim akcjonariuszom coraz więcej.
Najwięcej w życiu
Z danych Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych wynika, że do końca września ub.r. krajowe zakłady ubezpieczeń wypłaciły aż 780,6 mln zł dywidend (z zysku za 2003 r.). To o 82,1% więcej niż rok wcześniej. Rekord został pobity dzięki ubezpieczycielom życiowym, którzy wypłacili właścicielom nieco ponad 0,5 mld zł. I to głównie za sprawą trzech firm. Niekwestionowanym liderem jest Commercial Union Polska - TUnŻ, które przekazało na dywidendę cały zysk netto za 2003 r. plus część kapitałów rezerwowych (łącznie 377,1 mln zł). Kolejne miejsca zajmują Amplico-Life oraz ING Nationale-Nederlanden, które po raz pierwszy wypłaciło dywidendę (41,6 mln zł).
Trzeba przyznać, że na tym tle towarzystwa majątkowe z około 278 mln zł wyglądają dość blado. Zwłaszcza jeśli uwzględni się, że blisko 242 mln zł przekazało swoim akcjonariuszom PZU. Na pozostałe 6 firm, czyli STU Ergo Hestia, Gerling Polska, Credit Suisse L&P, Polskie Towarzystwo Reasekuracji, CU - Towarzystwo Ubezpieczeń Ogólnych oraz Cigna Stu przypada "tylko" 36 mln zł.
Będzie jeszcze lepiej