A. J.: Powstanie Rady Rynku Kapitałowego może oznaczać skrócenie całego procesu konsultacji. Może być też miejscem, gdzie przedstawiciele rynku będą mogli wypowiadać się, na przykład, na temat emisji obligacji skarbowych.
Jak rozumiem, minister finansów usłyszy od Rady, że np. w tym roku nie można za dużo emitować, więc trzeba będzie ograniczyć potrzeby pożyczkowe do 25 mld zł - i rzeczywiście, do tego poziomu te potrzeby zostaną ograniczone? Czy tak?
B. D.: Nie, ale minister może wziąć pod uwagę opinię rynku co do niektórych parametrów przygotowywanych emisji czy stosowanych instrumentów.
A. J.: Rada może być takim pomostem, którego wcześniej nie było. Wcześniej minister podejmował takie decyzje sam, bo nie miał takiego forum. Bo z kim miałby się konsultować?
Ciekaw jestem, czy macie już jakieś pomysły na promocje Warszawy jako centrum finansowego?
A. J.: Fakty: Po pierwsze - szósty kraj w Unii Europejskiej. Szósty, z wielu względów, przede wszystkim z powodów demograficznych...
Czyli jest jeszcze pięć większych, z większymi rynkami finansowymi...
A. J.: Po drugie - wydaje się, że Polska weszła na kilkuletnią przynajmniej ścieżkę wzrostu gospodarczego. I tak właśnie ekonomiści zagraniczni nasz kraj postrzegają. Między innymi aprecjacja złotego była tym spowodowana. Większość analityków uważała, że jest ona tymczasowa, tymczasem potwierdza się teza, że ona wynika z perspektywy długofalowego wzrostu. Na rozwój będą też w znacznym stopniu wpływać fundusze europejskie...
Mówię o promocji, a nie o tym, co się dzieje w sferze makroekonomicznej.
A. J.: Ale nic lepiej nie promuje kraju jako rynku kapitałowego jak dobra koniunktura. Ale dobrze - czy mamy jakieś pomysły. Będziemy obecni w mediach. Spotykamy się też z inwestorami. Byłem w zeszłym tygodniu na konferencji Euromoney, gdzie miałem spotkanie z pięcioma grupami inwestorów, którzy przejawiali ogromne zainteresowanie nie tylko polskimi obligacjami, ale także rozwojem rynku kapitałowego.
Czyli te instytucje, które nie tak dawno zlikwidowały tutaj swoje biura maklerskie, pojawią się znowu?
A. J.: Wydaje się, że pojawią się, choć w innej formie. To przecież jest ogólnoświatowa tendencja, że operacje przenosi się do centrów.
B. D.: Jeśli centrum regionalnym będzie Londyn czy Frankfurt, to te instytucje będą się tam lokować. Jeśli będzie tym centrum Warszawa, to one tutaj wrócą.
No właśnie! Czy wrócą?
A. J.: My jako rząd namawiamy banki inwestycyjne, aby siedziby na Europę Środkowowschodnią otwierały właśnie w Polsce.
B. D.: Promocja Warszawy jako centrum finansowego to przede wszystkim inicjatywa środowiska, przygotowana pod auspicjami giełdy, choć nie tylko. I o tym dzisiaj będzie mówić prezes Wiesław Rozłucki. Instytucja, która taką promocją ma się zajmować, powinna być instytucją rynkową, która się sama finansuje.
A. J.: Ministerstwo Finansów nie jest wszystkowiedzące. Polski rynek też nie jest pępkiem świata. W Radzie Rynku Kapitałowego zbiorą się ludzie z ogromnym doświadczeniem, którzy obserwowali i obserwują różne rynki, i są w stanie w pokazać takie formy promocji, które dla nas byłyby najbardziej skuteczne.
Czy nie boicie się Panowie, że po wyborach nowy rząd uzna, że ma ważniejsze sprawy i nie będzie się interesować działalnością Rady Rynku Kapitałowego?
A. J.: Rada jest rozwiązaniem, które jest stosowane na wielu rynkach, np. w Niemczech czy we Francji. Jestem przekonany, że także nasza Rada będzie w stanie udowodnić swoją przydatność dla rynkuB. D.: Rynek kapitałowy ma to szczęście, że wiele znakomitych osób pracowało przez wiele lat na rzecz jego rozwoju. I to unikając wielu zawirowań politycznych, które przetoczyły się przez nasz kraj. Mamy nadzieję, że tak będzie nadal.
Dziękuję za rozmowę.