Połączone komisje finansów publicznych i infrastruktury jednomyślnie przyjęły spójny projekt stosownej ustawy kompensacyjnej. Decyzja ta kończy I czytanie projektów zgłoszonych przez posłów SLD i PiS. Parlamentarzyści nie podzielili obaw resortu finansów, który przestrzegał, że na odliczenia nie ma pieniędzy w budżecie. Projekt przewiduje bowiem, że każda osoba fizyczna, która od maja 2004 r. kupiła artykuły niezbędne do budowy czy remontu mieszkania, miałaby prawo do zwrotu części VAT. Chodzi o to, aby inwestorzy nie odczuwali skutków majowej podwyżki podatku z 7 do 22%, związanej z akcesją do Unii Europejskiej. Fiskus zwracałby różnicę podatku - a więc 66,18% zapłaconego VAT-u - po okazaniu przez budującego dowodów zakupu.

- Obawiam się, że w takiej sytuacji może dojść do fałszowania faktur - przestrzegał Jarosław Neneman, wiceminister finansów. Przypomniał, że od połowy 2004 r. urzędy skarbowe akceptują faktury bez podpisu wystawcy, co ułatwia ich fabrykowanie. Dlatego też rząd będzie namawiał posłów, aby ci w II czytaniu zgłosili poprawki ograniczające skalę kompensat. - Trzeba ustalić jakieś limity zwrotów - tłumaczył J. Neneman. Wątpliwości resortu budzi również fakt, że kompensaty przysługują osobom, które wykorzystują już ulgę remontową.

Przedstawiciele rządu nie potrafili wczoraj oszacować ewentualnych skutków wprowadzenia ustawy dla budżetu. Przypomnieli tylko, że przepisy znacznie bardziej restrykcyjnego projektu SLD kosztować mogą około 400 mln rocznie. B. Marianowska (PiS) podkreśla jednak, że dzięki ustawie zmniejszy się szara strefa i dlatego łączne koszty do końca 2007 r. (wtedy kończy się prawo do kompensat) wylicza na 300 mln zł. - Stworzyliśmy jedno z niewielu rozwiązań służących rozwojowi budownictwa, a dostępnych dla każdego - zachwala projekt J. Polaczek (PiS). Innego zdania są producenci. - Ustawa jest jedynie protezą, która nie zmieni zasadniczo koniunktury w branży - powiedział Ryszard Kowalski, prezes Związku Pracodawców-Producentów Materiałów dla Budownictwa.

Inne odliczenie VAT-u na auta

Sejmowa komisja finansów przyjęła wczoraj projekt noweli ustawy o VAT. Posłowie zgodzili się m.in., aby zwiększyć limit odliczeń podatku przy zakupie samochodów osobowych na cele gospodarcze z 5 do 7 tys. zł - przy jednoczesnym zniesieniu zapisu, że dotyczy to tylko 50% kwoty zapłaconego podatku. Jako "nie do końca przygotowaną" komisja odrzuciła propozycję resortu finansów, aby zupełnie zrezygnować z wzoru na ładowność (tzw. wzoru Lisaka). Wzór ten wyznaczał, czy samochód jest ciężarowy (i VAT można odliczać w pełnej kwocie), czy osobowy (odliczanie z limitami). Zamiast niego, rząd proponował opisowe określenia, przy zakupie jakich aut poniżej 3,5 ton przysługiwałoby pełne odliczenie (np. byłoby tak w przypadku samochodu z odkrytą częścią bagażową, czyli pick-upów).