Na początku grudnia 2004 r. resort rozesłał zapytanie, jakiego rodzaju instrumenty pochodne mogłyby i powinny pojawić się w portfelach funduszy emerytalnych. Trafiło ono do towarzystw emerytalnych, Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, giełdy, Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz Związku Banków Polskich. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że prace nad tym, jakie instrumenty pochodne powinny trafić do portfeli OFE, trwają już od ponad roku. Poza tym nie jest to pierwsze tego typu zapytanie, jakie trafiło do towarzystw emerytalnych.
- Trzykrotnie już odpowiadaliśmy na tego typu pisma - powiedziała Ewa Lewicka, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.
Wcześniej tego typu zapytania rozsyłała KNUiFE. Wprawdzie na początku jej urzędnicy prezentowali bardzo liberalne stanowisko w kwestii instrumentów pochodnych, potem jednak nadzorca zmienił zdanie i na część papierów nie chce się zgodzić. Chodzi o opcje na akcje i kontrakty terminowe na WIG20. Nadzór boi się, że jeśli tego typu papiery pojawią się w portfelach OFE, te zaczną manipulować ich wycenami, jako że mają duży wpływ czy to na kursy spółek, czy na główny indeks.
Tymczasem IG TE nie chce się zgodzić na takie rozporządzenie, gdzie tych instrumentów nie będzie. - Nie wiadomo, czy rozporządzenie będzie można wkrótce znowelizować i ewentualnie wydłużyć listę dozwolonych pochodnych o opcje na akcje czy kontrakty - powiedziała E. Lewicka.
Za wprowadzeniem papierów opartych na akcjach optuje i warszawska giełda, i KPWiG. Ta ostatnio zobowiązała się do współpracy z KNUiFE przy nadzorze nad transakcjami na instrumentach pochodnych. Nie wiadomo jednak, czy wystarczy to do rozwiania obaw KNUiFE.