Od nowego roku jednostki uczestnictwa wyceniane są według bieżącej wartości portfela: do wyceny robionej dziś brane są dzisiejsze kursy akcji, obligacji czy walut. TFI same wybierają godzinę, z której pochodzą notowania. Te, które zdecydowały się na wcześniejszą porę, publikują wyceny jednostek jeszcze tego samego dnia. Nie posługują się jednak kursami zamknięcia rynków, które w momencie wyceny jednostek jeszcze działają. Inne przyjęły bardzo późne godziny, gdy znane są kursy zamknięcia wszystkich giełd na świecie. Konsekwencją jest jednak publikowanie wycen jednostek dopiero następnego dnia rano.
W efekcie w zestawieniach wartości jednostek publikowanych w prasie pojawiają się różne daty wyceny. Część funduszy podaje wartość z poprzedniego dnia, a pozostałe - sprzed dwóch dni. W pierwszej grupie znajdują się np. fundusze Skarbca (do wyceny brane są kursy papierów wartościowych z 11.30) oraz DWS (z godz. 12.00). Z jednodniowym "opóźnieniem" podawane są m.in. wartości jednostek Pioneera (kursy z 23.30) czy BPH (godz. 23.00).
Problem jednak w tym, że w prasowych zestawieniach, obok samych wartości jednostek, podawane są też stopy zwrotu: za ostatni miesiąc, kwartał czy rok. Robione są po to, aby inwestorzy mogli ocenić, jak dany fundusz wygląda na tle konkurencji. W sytuacji gdy daty wycen są różne, takie wyliczenia są bezwartościowe. Różnica jednego dnia, zwłaszcza w przypadku funduszy akcyjnych, może istotnie wpływać na wynik miesięczny czy nawet kwartalny.
A to oznacza, że inwestorzy stracili podstawowe narzędzie oceny efektywności funduszy. Nie można też wykluczyć, że część z nich nie zwróci uwagi na różnice w datach i patrząc na tabele z wynikami wyciągnie mylne wnioski o wynikach funduszy.
Zwróciliśmy przedstawicielom TFI uwagę na ten problem i zapytaliśmy, czy zamierzają go rozwiązać. - Nowe regulacje prawne wprowadziły możliwość wyboru godziny wyceny jednostek. Nie zawsze współgra to z cyklem wydawania gazet - wyjaśnia Marek Łukaszewski, prezes Stowarzyszenia Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych. - Fundusze inwestują na różnych rynkach, nie tylko w Polsce, dlatego są wyceniane o różnych porach - dodaje. Jego zdaniem, takie same standardy obowiązują na rynku europejskim. - Trudno wskazać jedną godzinę, która odpowiadałaby wszystkim funduszom - twierdzi szef STFI.