Zakłady w Samarze to teraz największa jednostka wydobywająca ropę należąca do Jukosu. Do niedawna były nią zakłady w Nieftiejugańsku, ale władze rosyjskie zlicytowały ją w grudniu za 9,3 mld USD, na poczet zaległości podatkowych spółki, sięgających 27 mld USD. Nabywcą została mało znana firma Bajkałinvest, która później została wchłonięta przez państwowy koncernu naftowy Rosnieft.
Według Interfaksu, teraz przyszedł czas na kolejną jednostkę Jukosu - Samaranieftiegaz - która miałaby być zlicytowana w marcu, kwietniu lub maju. Powód jest, bo zakłady z Samary zalegają fiskusowi 29,2 mld rubli (1 mld USD). Jeśli kolejna jednostka zostanie odebrana Jukosowi, wówczas możliwości koncernu, jeśli chodzi o produkcję ropy, zostaną bardzo drastycznie ograniczone. Tym bardziej że wielce prawdopodobne jest, iż w następnej kolejności pod młotek pójdzie ostatnia już znacząca jednostka wydobywcza Jukosu - Tomsknieft.
Jukos i tak już ma poważne problemy i w opinii analityków zmierza ku upadłości. W ubiegłym tygodniu firma poinformowała odbiorców za granicą (w tym w Polsce), że nie jest w stanie wywiązać się z umów na dostawę ropy.