- Oczekuję, że w najbliższym czasie pojawi się kilka inicjatyw, które powinny złagodzić część obaw zagranicznych emitentów wobec reform wdrażanych obecnie na rynku amerykańskim - stwierdził Donaldson w wykładzie wygłoszonym w London School of Economics and Political Science. Spółki z zagranicy - podobnie zresztą, jak i firmy z USA - narzekają, że spełnienie wymogów nałożonych przez ustawę Sarbanesa-Oxleya jest zbyt kosztowne i pochłania za dużo czasu. Najwięcej sprzeciwów budzi tzw. Sekcja 404 ustawy, która wprowadza obowiązek corocznego potwierdzania przez audytora (niezależnie od sprawozdań finansowych) rzetelności systemów kontroli wewnętrznej.
- Ponieważ ustawa Sarbanesa--Oxleya nie przewiduje wyjątków dla emitentów zagranicznych, będziemy wyczuleni na konieczność dostosowania się do ich specyficznych wymagań - powiedział Donaldson. - Poprosiłem służby komisji o rozważanie kwestii, czy powinniśmy zaproponować przesunięcie ostatecznego terminu wdrożenia procedur kontroli sprawozdawczości finansowej dla spółek spoza USA - dodał. W listopadzie dodatkowe 45 dni na dostosowanie się do Sekcji 404 (normalnie wymogi trzeba spełnić do lipca) dostały małe firmy amerykańskie.
Właśnie ze względu na rygorystyczne wymogi ustawy Sarbanesa-Oxleya wiele firm zagranicznych, przede wszystkim z Europy, sygnalizowało, że może zrezygnować z notowania swoich akcji za Atlantykiem. Jednak nawet w przypadku takiej decyzji na mocy nowych przepisów spółki musiałyby stosować się do zapisów ustawy, jeśli w ich akcjonariacie pozostałoby więcej niż trzystu udziałowców amerykańskich. Być może zmiana nastawienia SEC oznacza, że także i te przepisy ulegną rozluźnieniu. W tej sprawie lobbowali w USA prominentni biznesmeni m.in. z Niemiec i Wielkiej Brytanii.
Bloomberg, Reuters