Reklama

Marże utknęły w NFZ

Wciąż nie wiadomo, jak skończy się spór o rabaty stosowane przez importerów leków w latach 2000-2001. Pierwotnie rząd domagał się od firm około 2,5 mld zł odszkodowań.

Publikacja: 28.01.2005 06:45

Spór trwa już kilka lat. Zaczął się, gdy Ministerstwo Finansów zlikwidowało przepis, pozwalający importerom leków na stosowanie rabatów na sprowadzane produkty.

Złotodajny przepis

Dzięki zapisowi, importerzy osiągali wyższe marże od tych, które resort odgórnie im narzucał. Marża była bowiem obliczana według zawyżonej wartości celnej leków - jeszcze przed objęciem ich rabatem. Ten pojawiał się dopiero podczas płacenia za towar zagranicznym dostawcom lub producentom. Kiedy ministerstwo zlikwidowało przepis, importerzy jeszcze przez rok - zdaniem urzędników bezprawnie - stosowali go. W tym samym czasie znacznie spadła urzędowa, hurtowa marża na leki - z ponad 14 do 9,91%. Dzięki stosowaniu rabatów - dochodziły one nawet do 60% - importerzy mogli zwiększać realne marże nawet do 25%. W uproszczeniu: gdy wartość celna wynosiła np. 100 zł, marża hurtowa mogła wynieść 9,91 zł. Jeśli jednak został zastosowany maksymalny upust, importer w rzeczywistości płacił za lek 40 zł. Ale marża nadal wynosiła 9,91, choć powinna niespełna 4 zł.

Późniejsze kontrole skarbowe uznały, że ponad 30 importerów leków stosujących rabaty powinno zapłacić fiskusowi kary sięgające łącznie 2,5 mld zł. Mimo że rozporządzenie, które zakazywało importerom stosowania rabatów zostało ostatecznie uchylone przez Trybunał Konstytucyjny, rząd postanowił dalej ubiegać się o zwrot pieniędzy.

Oskarżeni również producenci

Reklama
Reklama

- Trudno rozstrzygać, jak i kiedy zakończy się spór. My wykorzystamy wszystkie zgodne z prawem możliwości, aby go zakończyć - mówi Grażyna Kieszek, dyrektor ds. korporacyjnych GlaxoSmithKline. Jej zdaniem, sprawa szkodzi całemu sektorowi - większość firm farmaceutycznych, planując inwestycje w Polsce, przedstawia przykład sporu o rabaty jako element ryzyka inwestycyjnego.

GSK to pod względem wartości sprzedaży największy importer i producent leków w Polsce (w 2003 r. firma sprzedała leki za ponad 1 mld zł). Przedstawiciele branży twierdzą również, że to jeden z najdziwniejszych przypadków w sporze celno-marżowym. Glaxo zostało do niego wciągnięte, mimo że należy również do największych producentów leków w Polsce - firma 7 lat temu jako pierwszy zagraniczny inwestor kupiła krajową Polfę. Wśród firm oskarżanych przez polski rząd, znalazł się także inne przypadek szczególny: Polfa Kutno należąca dziś do Ivaxu. - Polfa Kutno została włączona do tego sporu, chociaż jest producentem, a nie importerem leków. W naszym przypadku zarzuty skarbowe dotyczyły tylko jednego leku, który został zaliczony przez kontrolerów do produktów importowanych. Paradoks polega na tym, że resorty finansów i zdrowia uznały wcześniej ten sam lek za produkowany w Polsce - mówi Krzysztof Kouyoumdjian, rzecznik Polfy Kutno.

Na przedawnienie...

Sprawa oparła się o Komisję Europejską, jednak i jej interwencja nie przyniosła rezultatu. Ministerstwo Finansów nie doszło do ugody z przedstawicielami firm farmaceutycznych. Nadzór nad negocjacjami przejął wicepremier Jerzy Hausner. Ostatecznie sporem miał zająć się Narodowy Fundusz Zdrowia. Jednak jego przedstawiciele pytaniami o rozwój sytuacji byli wczoraj wyraźnie zaskoczeni. Dopiero po chwili udało im się wyjaśnić, że w NFZ powstał "specjalny zespół do prowadzenia tej sprawy". - Jeszcze w tej chwili za wcześnie na odpowiedź. Problem jest międzyresortowy - poinformował nas Michał Rabikowski w biura prasowego NFZ.

Przedstawiciele firm farmaceutycznych twierdzą jednak, że przekazanie sprawy Funduszowi może oznaczać chęć polubownego załatwienia sprawy przez rząd. NFZ nie może się bowiem ubiegać o należności karno-skarbowe, a jedynie o pieniądze, jakie Fundusz i podległe mu jednostki straciły, płacąc wyższe ceny za leki. Zamiast o 2,5 mld zł, może chodzić o sumy między 300 a 600 mln zł. Co więcej - tempo, w jakim prowadzona jest sprawa, może doprowadzić do tego, że ulegnie ona przedawnieniu zanim NFZ wystąpi na drogę sądową.- Ten spór jest problemem całej branży farmaceutycznej w Polsce. Inwestorzy nie mogą być bowiem pewni stałych rozwiązań, skoro z roku na rok one się zmieniają - podkreśla profesor Tadeusz Stryjakiewicz z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, który bada rynek farmaceutyczny.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama