Reklama

W przededniu lepszych czasów

Bieżący rok nie będzie gorszy dla budownictwa niż ubiegły - twierdzą zgodnie przedstawiciele branży. O ile lepszy - tu zdania są podzielone. Na prawdziwy boom trzeba będzie jeszcze z pewnością poczekać.

Publikacja: 28.01.2005 11:32

- Polski rynek budowlany ma przed sobą wspaniałe perspektywy - twierdzi Jan Gunnar Glave, prezes Skanska, drugiej pod względem wartości sprzedaży grupy budowlanej w Polsce, będącej częścią międzynarodowego koncernu wywodzącego się ze Szwecji. Wtóruje mu wielu przedstawicieli firm z branży. Spodziewają się, że w 2005 roku sektor wreszcie odnotuje poprawę. - Pamiętajmy, że wiele firm, które przewidują wzrost budownictwa w 2005 roku, oczekiwało go już przed rokiem - przypomina Witold Samborski, analityk DI BRE Banku, monitorujący rynek budowlany. Jego sceptyczne nastawienie jest uzasadnione. Mimo oczekiwanej poprawy i nadziei wiązanych głównie z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej oraz napływem megaśrodków na inwestycje, sektor w ubiegłym roku po raz kolejny z rzędu odnotował spadek (produkcja budowlano-montażowa od stycznia do listopada 2004 roku była o 3% niższa niż rok wcześniej).

Niewiele było również firm, takich jak Polimex-Mostostal Siedlce, które mogły się pochwalić w ubiegłym roku znacznie lepszymi wynikami finansowymi. Większość przedsiębiorstw rozczarowała.

"Efekt Unii"

z opóźnieniem

Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. - Faktem jest, że teraz przedstawiciele firm oczekujący znacznej poprawy w branży mają więcej namacalnych podstaw do swoich twierdzeń, jak chociażby dużo grubsze portfele zamówień - mówi W. Samborski. Przykładowo Budimex, stojący na czele największej grupy budowlanej w Polsce, wszedł w 2005 rok ze zleceniami opiewającymi na blisko 2,9 mld zł (rok wcześniej jego portfel zamówień był o 1 mld zł szczuplejszy). - Istotne jest, że rośnie nie tylko liczba, ale też wartość jednostkowa kontraktów - podkreśla Stefan Bekir Assanowicz, prezes Budimeksu-Dromeksu. Większość zamówień to zlecenia z sektora publicznego, współfinansowane przez fundusze unijne. - W pierwszej kolejności ożywienie będzie widoczne w sektorze szeroko rozumianej infrastruktury, ale później przyjdzie też czas na budownictwo kubaturowe - prognozuje Andrzej Ubertowski, prezes Polnordu.

Reklama
Reklama

Zdaniem przedstawicieli sektora, 2005 rok będzie również udany dla deweloperów. - Mieszkaniówka ma się bardzo dobrze i będzie się miała dobrze jeszcze przez co najmniej dwa lata, czyli do czasu planowanej podwyżki VAT na mieszkania - uważa A. Ubertowski.

Ostrożny optymizm

Generalnie na rynku nie ma hurraoptymizmu. - Bieżący rok powinien przybliżyć budownictwo polskie do wyraźnie lepszych czasów. Nie będzie jednak przełomu, ale będzie to ostatni rok problemów wielu firm budowlanych - przewiduje A. Ubertowski.

Na razie nie ma co liczyć na napływ prywatnego kapitału zagranicznego. - To się zmieni. Wiele będzie jednak zależało od polityków. To, co się dzieje w kraju, jest bacznie obserwowane przez inwestorów zagranicznych. A zachowanie niektórych partii na pewno nie sprzyja wzrostowi zaufania do naszego kraju - twierdzi prezes Polnordu. - Na rynku widoczny jest wzrost aktywności inwestorów z kapitałem zagranicznym, którzy szykują się do dużych projektów. Procedury formalnoprawne: przygotowanie gruntów i pozwoleń - to wprawdzie dopiero początek procesu, ale niewątpliwie świadczą one o zainteresowaniu klientów rynkiem. Stanowią też pierwszy krok na drodze do realizacji inwestycji oraz rozpisania przetargu. Same projekty nie są jeszcze w trakcie realizacji, więc może za wcześnie na ostateczne wyrokowanie o przyszłości branży, ja jednak widzę ją w optymistycznych barwach - komentuje Roman Wieczorek, wiceprezes Skanska.

Walka o marże

Zdaniem S. Assanowicza, wyzwaniem dla firm w 2005 roku może być wypracowanie korzystnych marż na kontraktach. Jednym z największych zagrożeń może być niestabilny kurs złotego. Umacnianie się naszej waluty szkodzi firmom zaangażowanym na rynkach zagranicznych oraz realizującym projekty współfinansowane przez UE (podpisują kontrakty w walutach obcych). - Niewątpliwie firmy będą musiały dokonywać transakcji zabezpieczających przed ryzykiem kursowym. Trzeba jed-nak pamiętać, że takie transakcje kosztują. Można się zatem spodziewać spadku rentowności - ocenia Grzegorz Szkopek, wiceprezes Polimeksu-Mostostalu Siedlce.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama