To główny punkt ugody zawartej z nowojorskim prokuratorem Eliotem Spitzerem, który oskarżył firmę o przyjmowanie łapówek za kierowanie klientów do wybranych towarzystw ubezpieczeniowych. Jak oświadczył wczoraj Spitzer, największy na świecie broker ubezpieczeniowy będzie oddawał klientom pieniądze przez cztery najbliższe lata. Zmieni też wewnętrzne procedury, a także publicznie przeprosi poszkodowanych.
Zdaniem szefa Marsh & McLennan Michaela Cherkasky'ego, ugoda jest ważnym krokiem dla firmy. - Pozwoli skoncentrować całą naszą uwagę na obsłudze klientów - oświadczył wczoraj Cherkasky. Zastąpił on na stanowisku szefa firmy Jeffreya Greenberga - tuż po tym, jak prokurator Spitzer spowodował, że afera wyszła na światło dzienne.
Przypomnijmy, że nowojorski stróż prawa jesienią zeszłego roku oskarżył pośredników w sprzedaży polis ubezpieczeniowych, a także towarzystwa asekuracyjne (m.in. AIG), o zmowę, w wyniku której brokerzy kierowali klientów do wybranych towarzystw, otrzymując w zamian hojne prowizje.
Prokurator Spitzer podkreślił wczoraj, że 850 mln USD kary nałożonej na Marsh & McLennan to jedno z najwyższych odszkodowań w historii, dotyczących pojedynczej firmy. Szefowie Marsh & McLennan wcześniej liczyli, że uda im się wywinąć ze sprawy, płacąc nie więcej niż pół miliarda dolarów.
AP