Ekonomiści mogą się jedynie spierać, kiedy Rezerwa Federalna ostatecznie uzna, że stopy znalazły się na neutralnym poziomie, nie zagrażającym wzrostowi gospodarczemu, ale i ograniczającym ryzyko większej inflacji.
Przed dwudniowym posiedzeniem Komitetu Otwartego Rynku Fed (FOMC) kontrakty futures zawierane na Chicago Board of Trade wskazywały na niemal 100-procentowe prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych, przynajmniej o ćwierć procent. Podstawowa stopa funduszy federalnych ma się więc znaleźć na poziomie 2,5%. Będzie to już szósta z rzędu podwyżka od czerwca ubiegłego roku. Tylko niewielka grupa ekonomistów uważa, że Fed przyjmie bardziej agresywną strategię, podwyższając tym razem stopy o 50 punktów bazowych.
Wskazywać na to mogą zapisy z poprzedniego, grudniowego posiedzenia FOMC, podczas którego kilku członków wyrażało obawy przed wzrastającą presją inflacyjną, w tym rosnącymi cenami energii oraz słabnącym dolarem. Fed przed radykalniejszą decyzją powinien jednak powstrzymać raport, świadczący o wolniejszym od wcześniejszych prognoz wzroście amerykańskiej gospodarki w ostatnim kwartale ub.r. (zaledwie o 3,1%).
Z sondażu przeprowadzanego tradycyjnie przez dziennik "USA Today" wśród 60 znanych ekonomistów wynika, że gospodarka amerykańska będzie się rozwijać w tym roku w umiarkowanym tempie około 3,6%. Także wysokość inflacji nie powinna stanowić powodu do niepokoju (około 2,5% w 2005 roku), a liczba miejsc pracy będzie systematycznie wzrastać.
Z sondażu wynika, że Fed będzie przez cały rok podnosił stopniowo stopy, tak aby na początku 2006 r. osiągnęły poziom 4%. I tak w marcu stopa funduszy federalnych powinna skoczyć do 2,75% i podczas kolejnych miesięcy będzie wzrastać do "neutralnego" poziomu. W zależności od tempa rozwoju gospodarczego oraz wzrostu inflacji za bezpieczny różni ekonomiści uznają poziom stóp między 3,5% a 4,5%.