Następny kandydat:
- Cała firma pracuje dla klientów. Najważniejsze to sprzedaż, nasz front office. Wszystkie inne funkcje mają ją wspierać: finanse, marketing etc. A ja jestem w środku, wśród nich, jako koordynator i motor całości. Zresztą jestem sprzedawcą.
Żaden z tych kandydatów nie kwalifikuje się na stanowisko prezesa u mojego klienta. Ostatni jest sprzedawcą i ma trudności z "nabraniem wysokości" w zarządzaniu. Przedostatni nie ma jasnego umysłu. Chciałby być bardzo ludzki, ale powoduje więcej bałaganu. Drugi kandydat jest formalistą. Bardziej myśli o swoim miejscu pod kątem kogo jeszcze ma nad sobą i stara się chronić swoją pozycję. Pierwszy sam się przedstawia jako trybik wielkiej machiny, do której nie ma przekonania, choć wszystko wskazuje na to, że się jakoś dopasowuje.
Odpowiedź mojego ulubionego kandydata:
- Najbliżej mnie w pracy jest mój szef bezpośredni, dyrektor business unit, mój szef funkcjonalny, do którego raportuję pośrednio, i trzej koledzy z zarządu: dyrektor finansowy, dyrektor operacyjny i dyrektor HR. Oprócz tego wspiera mnie jeszcze kilka osób: prawnik, HR-owiec no i oczywiście moja lojalna asystentka.
Na koniec rozmowy z tym kandydatem przedstawiam ofertę mojego klienta. Kandydat pyta: