Minister skarbu Jacek Socha stanął wczoraj przed komisją śledczą ds. prywatyzacji PZU. Jej członkowie chcieli bowiem wiedzieć, jak wyglądają nasze szanse w procesie arbitrażowym wytoczonym Polsce przez Eureko oraz jak przebiegały negocjacje z inwestorem w sprawie zawarcia ugody.
Spotkanie za zamkniętymi drzwiami trwało kilka godzin.
W przerwie minister Socha powiedział, że wynegocjowane w grudniu porozumienie trzeba zmienić, m.in. ze względu na powołanie komisji śledczej badającej kulisy prywatyzacji PZU. Które zapisy, nie chciał powiedzieć. - Rozmawiamy z Eureko. Złożyliśmy propozycje, teraz czekamy na odpowiedź - stwierdził. Czy oznacza to, że debiut PZU nie dojdzie do skutku w I połowie br. - Nie przesądzałbym - odparł.
Jeden z członków komisji był bardziej rozmowny (pod warunkiem niepodawania źródła). Według niego, minister Socha jest przekonany, że uda się mu namówić Eureko do przesunięcia z czerwca (taki termin pojawia się w wynegocjowanej ugodzie) na grudzień terminu oferty publicznej PZU. Niewielkie są raczej szanse, że Eureko zgodziłoby się na zapis, który uzależnia wejście ugody w życie od tego, czy w procesie prywatyzacji PZU doszło do nieprawidłowości - inwestor chce, aby strony wzajemnie zrzekły się wszelkich roszczeń.
Minister J. Socha nie był przesłuchiwany przez speckomisję jako świadek, poprosiła ona go tylko o złożenie wyjaśnień. Lista świadków, którzy będą zeznawać zgodnie z kodeksem postępowania karnego) została ustalona już w trakcie jawnej części posiedzenia - wieczorem. Według naszych informacji, prezydium zgłosiło ponad 50 propozycji nazwisk, jednak jej poszczególni członkowie mogli przedstawiać także innych kandydatów. Co więcej, lista jest otwarta i może zwiększyć się do nawet stu osób.