Wzrostowa korekta dobiega końca. Takie wnioski nasuwają się po wczorajszej sesji. Byki wyhamowały w kluczowym momencie, a ukształtowana świeca o kształcie spadającej gwiazdy niestety nie jest najlepszym prognostykiem. Tym bardziej że byki straciły pewność siebie i zapał do kupna dokładnie pod poziomem oporu, a po drugiej nieudanej próbie będzie im coraz ciężej go pokonać. A bariera podażowa sprawia solidne wrażenie - najpierw na poziomie 1921 pkt wyznacza ją połowa czarnej świecy z 5 stycznia br., a następnie poprzedzająca tę świecę luka bessy o rozpiętości 25 pkt (1929-1954 pkt). Nieco powyżej luki swoje piętno odciska ostatni szczyt (1966 pkt) - zwycięskie wyjście byków spod takiej presji niedźwiedzi wydaje się mało prawdopodobne, na co najlepszym dowodem jest wczorajsza sesja. Nawet jeśli byki będą jeszcze próbować swoich sił, to o kontynuowaniu wzrostu w dłużej perspektywie będzie można mówić dopiero po pokonaniu wszystkich z wymienionych barier. Wskaźniki nie sugerują aż tak znacznego potencjału popytu. RSI(14) znajduje się dokładnie pod spadkową linią trendu, Price ROC bardzo szybko się zbliża do strefy wykupienia, a MACD testuje od dołu swoją linię równowagi. Ponadto ADX w dalszym ciągu wskazuje na tylko i wyłącznie korekcyjny charakter ostatniego odbicia, w związku z czym nie ma podstaw do nadmiernego optymizmu.

Obecnie byki powinny się skupić na obronie poziomu wsparcia, co mogłoby zaowocować konsolidacją na obecnych poziomach. Wsparcie to znajduje się na poziomie 1897 pkt i wyznacza je z jednej strony średnia ruchoma z 45 sesji, z drugiej połowa białej świecy z wtorku. W przeciwnym razie ponownie należy się liczyć ze spadkami do SK-100, która przebiega na wysokości 1851 pkt. Biorąc to pod uwagę, lepszym rozwiązaniem wydaje się obserwowanie sytuacji z boku i czekanie na dogodną okazję do kupna akcji, niż trzymanie papierów w portfelu. Spadek WIG20 poniżej 1900 pkt mógłby być w takim wypadku bolesny.