Reklama

Stan zawieszenia

Na amerykańskie parkiety wrócili kupujący. Popyt jednak był dość selektywny. Notowania firm technologicznych niewiele się podniosły, co podtrzymuje obawy o powrót zniżek w kolejnych tygodniach. Za dalszym pogorszeniem notowań przemawiają również wnioski płynące z analizy wykresów.

Publikacja: 05.02.2005 07:06

Najwięcej powodów do zaniepokojenia wysyła segment technologiczny. Ten sektor jest najbardziej wrażliwy na zmiany koniunktury gospodarczej. Wykres siły relatywnej wykresu Nasdaq względem obejmującego szerokie spektrum amerykańskich spółek S&P 500 jest ważną wskazówką co do przyszłego kierunku cen na giełdach. Wzrost siły względnej sprzyja dobrej koniunkturze na parkiecie, spadek przemawia za zepsuciem się klimatu do inwestowania.

Spadek siły relatywnej

Od dwóch miesięcy Nasdaq zachowuje się gorzej niż S&P 500. Sytuacja przypomina tę sprzed roku, kiedy również doszło do odwrócenia trendu na wykresie siły relatywnej segmentu technologicznego wobec S&P 500, co trafnie przestrzegało przed trwającym do sierpnia spadkiem notowań. To, co różni obecną sytuację w sektorze TMT od tej z początku 2004 r., to wzajemne relacje między indeksem Nasdaq Composite a obejmującym notowania największych firm z branży - Nasdaq 100. Tym razem odwrót od przedsiębiorstw z segmentu nowych technologii obejmuje głównie czołowe spółki, co jest negatywnym prognostykiem na przyszłość. Inwestorzy pozbywają się akcji liderów w danych segmentach rynku w obawie, że nie będą w stanie poradzić sobie w trudniejszych warunkach gospodarczych. W bieżących kursach nie dostrzegają potencjału do dalszego ruchu w górę. Trudno to pozytywnie interpretować. Zresztą dane o wzroście PKB w Stanach Zjednoczonych w ostatnim kwartale 2004 r., rosnących płacach (2,7% na koniec 2004 r., wobec 2% w połowie minionego roku) i zmniejszającym się szybko tempie wzrostu wydajności pracy zdają się potwierdzać, że gospodarka w USA staje przed nowymi wyzwaniami, z którymi nie musiała się borykać w poprzednich dwóch latach. Do tego dochodzą pierwsze efekty sekwencji podwyżek stóp procentowych, które doprowadziły do zatrzymania wzrostu aktywności na rynku nieruchomości.

Fałszywe sygnały kupna

Oba indeksy technologiczne w ostatnim kwartale 2004 r. wygenerowały fałszywe sygnały kupna w postaci przebicia szczytów ze stycznia minionego roku. Powrotowi wskaźników poniżej nich towarzyszyło pojawienie się na tygodniowym MACD (jednym z najpopularniejszych wskaźników podążających za trendem rynkowym) negatywnej dywergencji. Tak określa się sytuację, gdy wykres notowań ustanawia nowe maksimum, a nie jest tego w stanie dokonać MACD. Wnioski idą wtedy w dwóch kierunkach. Z jednej strony dostajemy silne ostrzeżenie przed zmianą dotychczasowego trendu. W tym wypadku jest ono tym poważniejsze, że płynie ze strony tygodniowego wskaźnika, na którym dywergencje pojawiają się dość rzadko. Z drugiej - często się zdarza, że nowa tendencja pojawia się dość nagle (na wykresie nie dochodzi do ukształtowania formacji odwrócenia trendu) i przybiera dynamiczną formę.

Reklama
Reklama

Luka bessy blokuje odbicie

Rzeczywiście, tym razem zmiana tendencji nastąpiła niespodziewanie. Rok 2004 inwestorzy kończyli w naprawdę szampańskich nastrojach. Wskaźnik optymizmu Investor?s Intelligence był na niewidzianym od drugiej połowy lat 80. poziomie, a pierwsze dni roku przyniosły wyraźną przecenę. Utworzenie dwóch długich czarnych świec na początku roku nie było poprzedzone żadnymi sygnałami ostrzegawczymi. Natomiast jeśli chodzi o dynamikę styczniowego spadku to nie odbiega ona od tej, jaką obserwowaliśmy w 2004 r. Miesięczna stopa zwrotu wyniosła ostatnio nieco ponad minus 5%. To dwa razy mniej niż w sierpniu minionego roku. Z tego punktu widzenia powodów do dużego zaniepokojenia nie ma. Pojawią się, gdy przeciętna strata wynikająca z trzymania przez miesiąc akcji spółek technologicznych zbliży się do poziomów z 2004 r., a mimo to nie znajdą się chętni do kupowania akcji i indeks nie będzie miał siły do odrabiania strat. Na razie ani Nasdaq Composite, ani Nasdaq 100 nie zdołały przekroczyć ostatniej luki bessy. Dopiero jej zasłonięcie oddaliłoby groźbę dalszej przeceny.

Decydują się losy "pięćsetki"Indeks S&P 500 dość dobrze wpisuje się w obraz amerykańskich parkietów tworzonych przez segment technologiczny. W przypadku "pięćsetki" tygodniowy MACD również tworzy negatywną dywergencję. Jednak nie jest ona wciąż poparta zachowaniem samego indeksu. S&P 500 odbił się w kończącym się tygodniu od wsparcia na wysokości 1157 pkt, gdzie znajdują się górki z I kwartału ub.r. oraz 38,2-proc. zniesienie zwyżki trwającej od sierpnia do grudnia 2004 r. Udało się odrobić 61,8% styczniowych strat. To oznacza, że indeks znalazł się w kluczowym punkcie z punktu widzenia rozwoju krótkoterminowej koniunktury. Zamknięcie ponad 1196 pkt otworzy drogę do grudniowej górki i zwiększy prawdopodobieństwo ukształtowania się na wykresie trendu bocznego pomiędzy 1160 a 1210 pkt. Z punktu widzenia posiadaczy akcji, byłby to korzystny scenariusz, dający nadzieję na nowe maksima w połowie tego roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama