W minionym tygodniu notowania miedzi wyraźnie spadły, by znaleźć się poniżej 3000 USD za tonę. Najważniejszym czynnikiem wpływającym na zachowanie uczestników rynku były relacje między dostawami tego metalu a popytem. Publikowane w ostatnich dniach dane o światowych zapasach miedzi świadczyły o rosnącej nadwyżce podaży, co zniechęcało do inwestowania w ten surowiec i sprzyjało zniżce jego cen.

Rezerwy nadzorowane przez Londyńską Giełdę Metali, po spadku 21 stycznia do najniższego poziomu od szesnastu lat, zwiększyły się w minionym tygodniu o 12%, osiągając 51 tys. ton. Wprawdzie niektórzy eksperci przypuszczają, że popyt na miedź przewyższy w bieżącym roku podaż, ale prognozy te może przekreślić zwiększenie produkcji, które zapowiadają czołowi dostawcy, tacy jak BHP Billiton i Rio Tinto.

W połowie tygodnia na rynek powrócił czynnik walutowy. Po środowej podwyżce stóp procentowych przez Zarząd Rezerwy Federalnej USA i zapowiedzi, że analogicznych decyzji można oczekiwać w przyszłości, wzrósł kurs dolara do euro. Wzmocnienie waluty amerykańskiej utrwaliło spadek notowań miedzi, zwłaszcza że wyższe oprocentowanie może również przyhamować wzrost gospodarczy i ograniczyć zapotrzebowanie na podstawowe surowce.

Na Londyńskiej Giełdzie Metali miedź w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała w piątek po południu 2996,50 USD za tonę w porównaniu z 3006 USD dzień wcześniej i 3086 USD w końcu poprzedniego tygodnia.