Piątkowa sesja z jednej strony przyniosła stabilizację po fali silnego popytu na złotego. Z drugiej strony uwaga inwestorów przeniosła się za ocean. Uczestnicy rynku czekali na dane o liczbie nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym gospodarki amerykańskiej.

Rynek spodziewał się wzrostu liczby nowych miejsc pracy w styczniu o 200 tys. Faktycznie było to 146 tys. i zostało odebrane jako niemiła niespodzianka. Kurs EUR/USD wykreślił świeczkę o wysokości 70 pb. w ciągu 1 minuty, wzrastając do 1,3020. Zdziwienie graczy musiało być wielkie. W ciągu 15 minut EUR/USD powrócił do wsparcia na poziomie 1,2940. Wydaje mi się, że jest to mimo wszystko sygnał słabości EUR/USD, wskazujący na jego dalsze spadki. Kolejna fala spadkowa może sprowadzić kurs EUR/USD do poziomu 1,2500. Długoterminowy trend wciąż pozostaje wzrostowy.

Złoty poruszał się w wąskim przedziale wahań, około poziomu 16,6% po mocnej stronie parytetu. Patrząc na wzrost na rynku akcji czy też obligacji, trudno jest być pesymistą, jeśli chodzi o złotego. W dłuższej perspektywie kurs EUR/PLN powinien spadać dalej, w kierunku poziomu 3,80.