Pod znakiem wzrostu stały ostatnie sesje mijającego tygodnia na światowych rynkach. Tradycyjnie uwaga inwestorów skupiła się przede wszystkim na doniesieniach z USA. W piątek opublikowano bardzo oczekiwany raport z rynku pracy. Został on pomyślnie zinterpretowany przez inwestorów. Wprawdzie nowych etatów przybyło w styczniu mniej niż oczekiwano (133 tys., a nie prognozowane ok. 190 tys.), ale dla giełdy to dobra wiadomość. Bo świadczy to o rozwoju gospodarki, ale nie na tyle szybkim, żeby groziło to wzrostem napięć inflacyjnych zachęcającym Fed do szybszego podnoszenia stóp procentowych.

Także spółki w piątek nie zawiodły. Na pierwszy plan wysunęły się koncerny produkujące półprzewodniki, takie jak np. Texas Instruments czy Advanced Micro Devices, po tym, jak analitycy Prudential Equity Group podnieśli rekomendację dla całej branży z "poniżej rynku", do "powyżej rynku". W takich okolicznościach do godz. 22.00 naszego czasu technologiczny Nasdaq Composite wzrósł o 1,37%, a średnia przemysłowa Dow Jones zwyżkowała o 1,14%.

Jednak w przypadku tego drugiego wskaźnika na rynek nadeszło w piątek ostrzeżenie. Otóż 81-letni analityk Joseph Granville, który publikuje od 1963 r. na Wall Street tzw. Granville Market Letters, uważa, że Dow Jones zanotuje w tym roku najsilniejszy spadek od czasów Wielkiego Kryzysu w latach 20. ubiegłego wieku. Na pocieszenie inwestorom pozostaje jednak fakt, że przy przewidywaniu tego zjawiska Granville nie opiera się na takich czynnikach, jak koniunktura gospodarcza czy wyniki spółek, ale bazuje na własnych, tajemniczych wskaźnikach. Przy tym myli się równie często jak trafia. O ile np. słusznie przewidział koniec internetowej gorączki w 2000 r. oraz spadki na rynkach w 1976 r., to np. jego ostrzeżenia przed bessą w 1982 r. i 1995 r. kompletnie rozminęły się z rzeczywistością.

Indeksy europejskie również zakończyły piątkowe sesje na plusie. Informacja o wzroście zatrudnienia za Atlantykiem pobudziła wzrost notowań spółek, które prowadzą działalność na rynku amerykańskim, takich jak szwedzki Ericsson czy holenderski Ahold.