Rosną ceny akcji na europejskich parkietach. Większość indeksów notuje niewidziane od dawna poziomy. FT-SE 100 podczas wtorkowej sesji zbliżył się na 7 pkt do bariery 5000 pkt. Wprawdzie jej psychologiczne znaczenie raczej nie jest wystarczającym argumentem do zatrzymania trendu wzrostowego, ale już znajdujący się kilka punktów wyżej opór, tworzony przez dołek z lutego 2002 roku, nie powinien być lekceważony. Wraz z rosnącym wykupieniem rynku może on stać się na tyle silną przeszkodą, by wywołać głębszą korektę. To sprawia, że na obecnych poziomach do kupna akcji należy podchodzić z rezerwą. Wprawdzie nie ma żadnych podstaw, aby oczekiwać końca blisko dwuletniej hossy, ale rosnące ryzyko ochłodzenia nastrojów przemawia za obniżeniem limitów dla zleceń kupna. Dobra okazja do otwarcia długich pozycji pojawi się, gdy indeks brytyjskich blue chips wróci do 4800 pkt. Wsparcie tworzy tu szczyt z listopada oraz dno konsolidacji ze stycznia. 50 pkt niżej znajduje się kolejna bariera popytowa - linia trendu wzrostowego. Dopiero po jej przełamaniu będzie uzasadniona sprzedaż akcji.

Mniej optymistycznie rozwijają się notowania na głównym parkiecie Azji. Japoński Nikkei 225 cały czas porusza się w trendzie bocznym. Indeks ten już od ponad roku tworzy horyzontalną formację i do czasu jej opuszczenia zawieranie transakcji nie będzie najlepszym rozwiązaniem. Górne ograniczenie omawianego układu znajduje się na wysokości 12 200 pkt. Dolne rozciąga się od 10 500 do 10 700 pkt. Dopiero przekroczenie któregoś z tych poziomów pozwoli ze sporym prawdopodobieństwem określić kierunek przyszłego trendu. Biorąc pod uwagę wysokość horyzontu, można będzie oczekiwać, że nowy ruch będzie miał zasięg przynajmniej 1500 pkt.

W krótkim terminie natomiast coraz bardziej prawdopodobna staje się możliwość dotarcia do górnego ograniczenia konsolidacji (12 200 pkt). Ostatnią przeszkodą przed osiągnięciem tej bariery wydaje się już tylko opór tworzony przez szczyt z 11 stycznia (11 540 pkt).