Rynek zdominowany jest obecnie przez krótkoterminowych graczy, którzy podejmują decyzje inwestycyjne na podstawie wykresów. Z punktu widzenia analizy technicznej, poziom 3,95 stanowił istotne wsparcie dla kursu EUR/PLN (jest to 61,8-proc. zniesienie Fibonacciego, długoterminowej fali wzrostowej, rozpoczynającej się w czerwcu 2001 roku - od 3,35 i trwającej do lutego 2004 - 4,93). Spadek kursu EUR/PLN zatrzymał się właśnie na tym poziomie, co sprowokowało część graczy do realizacji zysków i gry na osłabienie PLN. Dzisiejszy popyt na EUR/PLN przestraszył wielu złoty-optymistów. Pokonanie poziomu 4,00 wygenerowało transakcje stop-loss i popchnęło kurs EUR/PLN do 4,0200.
Mojej tezy o "techniczym" osłabieniu złotego nie jestem w stanie obronić. Wydaje mi się jednak, że rynek został "wystopowany", a zwycięzca na koniec zamknął swoją pozycję. Za takim scenariuszem przemawia zarówno szwajcarska precyzja, z jaką kurs EUR/PLN odbił się od poziomu 4,02, jak i fakt słabszego zamknięcia EUR/PLN na koniec dnia - około 4,00.
Uwaga inwestorów skupiona jest na dzisiejszych danych o bilansie handlowym gospodarki amerykańskiej. Rynek spodziewa się deficytu handlowego na poziomie 57 mld dolarów. Publikacja danych powinna wyznaczyć kierunek rynku na najbliższe dni.