- Uważamy Jelfę za spółkę z wartością: liczy się wciąż na rynku wschodnim, w Polsce ma również ugruntowaną pozycję. Korzystny może być również dla niej trend na rynku farmaceutycznym, dzięki któremu zyskują producenci tańszych leków, tacy jak Jelfa - tłumaczy Michał Zimpel, członek zarządu BZ WBK AIB Asset Management. Spółka zwiększyła swój udział w Jelfie do 10,03%. Poinformowała, że nie wyklucza również dalszego wzrostu zaangażowania w jeleniogórskiej firmie.
Pojawienie się dużego inwestora w akcjonariacie producenta leków dobrze odebrał rynek. Według Sebastiana Słomki z BDM PKO BP, nie poprawi to jednak notowań spółki, zwłaszcza w kontekście spodziewanych wyników za 2004 r., które ze względu na wzrost kosztów sprzedaży nie powinny być dużo wyższe od tych z 2003 r. - Impulsem do wzrostu może być natomiast perspektywa pojawienia się strategicznego inwestora - twierdzi analityk.
Podobnego zdania jest prezes Jelfy Sławomir Kryszkowski. - Chcielibyśmy zdobyć w tym roku strategicznego branżowego inwestora, najlepiej zagranicznego, i to takiego, który nie ma jeszcze w Polsce rozbudowanych struktur. To może nam zapewnić poszerzenie czy wręcz zmianę asortymentu - twierdzi prezes. Spółka ma ambitne plany - do 2008 r. chce awansować do pierwszej dziesiątki największych pod względem wartości sprzedaży producentów leków w Polsce (dziś znajduje się w trzydziestce). - To nie będzie łatwe, polski rynek rozwija się bowiem inaczej niż przewidywali specjaliści. W ubiegłym roku miał wzrosnąć o 7%, wzrósł zaledwie o 1,5%. My rośliśmy ponad rynek, ale i tak nie możemy być z tego zadowoleni. Do tego dochodzi zmiana polityki refundacyjnej, która spowodowała, że wycofaliśmy jeden z leków z tej listy, bo ceny nie pokrywały już kosztów produkcji - tłumaczy prezes.
Inwestora strategicznego dla Jelfy poszukuje Agencja Rozwoju Przemysłu, która chce sprzedać pakiet ponad 26% akcji Skarbu Państwa (16,7% ma jeszcze PZU). ARP odmawia jednak komentarzy na temat przyszłego właściciela walorów.